mój ogród rozkwitł

fot. Paweł
Wbrew pozorom trzeba mieć w sobie mnóstwo wdzięku, by w sukience kupionej za pięć złotych wyglądać lepiej, niż w kreacji wartej milion baksów. Bez względu na to, co mówią wyrocznie mody, fashioniści i samozwańczy guru nie istnieje coś takiego jak modowy kod genetyczny. Styl to stan umysłu, sport sam w sobie.
Świat wydaje się piękniejszy, kiedy w końcu uświadamiasz sobie, że za noszenie czarnych butów do brązowej torebki nie idzie się do piekła, a nieznajomość najnowszych trendów nie grozi grzechem śmiertelnym.
Przepis na strój idealny? Ubieram się w uśmiech, rozbieram z niepewności, nie pytam o zgodę i nie zastanawiam się, co pomyślą o mnie inni. Nie spieszę się, oddycham głęboko i ruszam przed siebie. 
Pewnego dnia ludzie będą mnie naśladować.