vintage scarf

Męska koszula jako sukienka, komin jako spódnica? A kto szczupłemu zabroni?
Stopniowo zakładam coraz lżejsze odzienie. A to zdobędę się na heroiczny czyn i ściągnę czapkę, innym razem dam się zwieść pogodzie i wyjdę z domu w obuwiu uznawanym za wiosenne. Robię taką suchą zaprawę przed latem, by nie zapomnieć, jak to jest, kiedy słońce praży w nos. Muszę Wam również wyjawić (nie wykorzystujcie tego przeciwko mnie) moje uzależnienie od czarnych kryjących rajstop. To taka gigantyczna skaza na charakterze, bo albo zakładam takie, albo w ogóle. Cieliste/opalone jeszcze ujdą, ale te wstrętne błyszczące to podwójny niefart. To gorsze niż nieogolone nogi, zejście o dwie kasty niżej, minus sto do lansu. Serio.
Na dziś to tyle. Ponoć nie trzeba umieszczać kropki na końcu każdego zdania. Ave!
 fot. Paweł
peleryna: romwe, szalik: pull&bear, bluza: big star, chusta (założona jako spódnica): pull&bear, buty: reserved, torba: play.work.create