Często powtarzam, że lubię podróżować. Kiedy to mówię, nie mam wcale na myśli dalekich wojaży, wyjazdów za granicę i przekraczania stref czasowych. Jeśli tylko mam okazję (czyt. czas & ochotę), wybywam i poznaję nowe miejsca.
Nieważne czy są oddalone od mojego domu o 3, 30 czy 3000 km. Liczy się przygoda i to podniecenie towarzyszące odkrywaniu czegoś nowego. Znacie je, prawda?
Kiedy całe życie mieszka się na Dolnym Śląsku, nie ma wyjścia, w którymś momencie trzeba zacząć interesować się zamkami. Mamy tego naprawdę tyle, że żal byłoby wszystkiego nie zobaczyć. Książ, Czocha, Kliczków, Chojnik, Pałac Paulinów – na pewno kiedyś o nich słyszeliście. Jakiś czas temu pognało mnie jednak kawałek dalej, w kierunku Opolszczyzny.
Drogi Czytelniku, patrzysz teraz na te na zdjęcia i widzisz zamek jak z bajki Disneya. Czar nieco pryska, kiedy poznajesz jego mało baśniową nazwę. Otóż pałac mieści się, uwaga, uwaga – we wsi Moszna. To budowla z XVII wieku, według oficjalnych danych składa się z 365 pomieszczeń i 99 wież. Wokół kompleksu pałacowego roztacza się piękny park z okazałymi trzystuletnimi dębami oraz rzadkimi skupiskami rododendronów (ponoć kwitną na przełomie maja i czerwca). Tam też znajduje się stadnina koni oraz cmentarz. Całość pomimo sporych zaniedbań w środku robi ogromne wrażenie. Jeśli będziecie w pobliżu, warto tam zajrzeć. Wstęp kosztuje bodajże 4 zł.
Aktualnie w części pałacu znajduje się sanatorium oraz Centrum Terapii Nerwic. No więc wiecie, jeśli czujecie się przeczołgani przez zimę i macie przedwiosenną deprechę, zawsze jest jakaś opcja, by zamieszkać w prawdziwym zamku i poczuć się po królewsku. Stamtąd do disneyowskiego świata kucyków pony, różu i księżniczek już całkiem niedaleko.
___________________________
fot. Paweł Bielecki
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

