Hej-ho. Podrzucam Wam mini recenzje ostatnio przeczytanych rzeczy.
SPOWIEDŹ HERETYKA
Są takie książki, w które wchodzi się od razu, bez pukania. Taką książką jest z pewnością Spowiedź heretyka autorstwa Piotra Weltrowskiego i Krzysztofa Azarewicza – biografia Adama Darskiego.
Jeżeli chodzi o muzykę Behemotha, jestem okropną lamuską, bo podoba mi się może z jedna piosenka (Lucifer), ale to nie znaczy wcale, że nie jarałam się podczas koncertu zespołu na zeszłorocznym Roskilde Festival. Jarałam się, jak cholera i jeszcze trochę, a w geście chwały uniosłabym do góry swoją podkoszulkę, ukazując światu niedorosłą (wciąż i już chyba na zawsze) pierś, ale jakoś nie mogłam zsynchronizować tego gestu z muzyką i skończyło się na grzecznym staniu pod sceną. Występ Behemotha to połączenie spektaklu i niezwykłej charyzmy muzyków, które sprawia, że na skórze wyskakuje gęsia skórka, a serce niebezpiecznie szybko zaczyna bić (czyż to właśnie nie jest ekstaza?). Stałam pod tą sceną i byłam tak zajebiście dumna, że jestem z Polski i że oni też są, że nie miało dla mnie znaczenia, iż była godzina 14, a słońce nijak miało się do mroku rozgrywającego się na estradzie.
fot. Paweł
Imponują mi ludzie mądrzy i inteligentni, a wszelkie wywiady i wystąpienia Nergala nie dają mi pretekstu, by myśleć o nim inaczej, ochoczo sięgnęłam zatem po książkę. Chciałam ją przyjąć na kilka wieczornych posiedzeń, jednak nie udało się, bo pochłonęłam ją w jedną noc, tak się do mnie przyczepiła. To przede wszystkim szalenie szczera i bezpośrednia rozmowa na tematy związane z życiem osobistym artysty, jego stosunkiem do religii i muzyki, z której wyłania się obraz wolnego człowieka.
Bardzo się cieszę, że autorzy książki zdecydowali się na dosyć luźną formę dziennikarską, jaką jest wywiad. Uniknęli tym samym patosu i pompatyczności (co często zdarza się w biografiach), dzięki czemu wyszło bardzo naturalnie. Książkę czyta się jednym tchem, a po jej odłożeniu ma się wrażenie, że te kilka godzin spędziło się z Nergalem na kawie, a nie z książką o nim w łóżku. Lepszej rekomendacji chyba nie trzeba.
CHIMERA
Gazety w moim życiu zawsze odgrywały ważną rolę. Widziałam wyższość Popcornu (pamiętacie, ile tam zawsze było plakatów?!) nad Bravo. Wiedziałam kiedy z Bravo Girl przesiąść się na Dziewczynę i z wypiekami na twarzy móc nareszcie wertować strony działu Trudne pytania, w których dylemat wyboru pomiędzy tamponem a podpaską był wtedy najważniejszą kwestią na świecie. Później dojrzałam i dumnie obnosiłam się z Filipinką a i nie ominął mnie okres fascynacji Cosmo i innymi Joyami. Aktualnie nie czytam praktycznie żadnych tytułów z prasy kobiecej, ponieważ większość z nich nazwać można prędzej lookturą niż lekturą, ale robię wyjątki dla Twojego Stylu.
Do niedawna moim numerem jeden był miesięcznik Bluszcz, więc kiedy zlikwidowali tytuł, nie było dla niego godnego naśladowcy. I wtem przed początkiem tego roku w księgarniach pojawiła się Chimera. Oba tytuły połączył jeden naczelny – Rafał Bryndal. Co zrobiłam? Oczywiście pobiegłam kupić gazetę.
Nie bacząc na utyskiwania tych wszystkich, dla których tego typu przedsięwzięcia nie mają rynkowego sensu, chcemy wydawać pismo, które może choć w małym stopniu nawiąże do chlubnych tradycji tego historycznego tytułu – mówi Bryndal we wstępniaku, a ja już wiem, że zakumplujemy się na dłużej.
Nie chcę Wam streszczać tekstów, bo wystarczy przejrzeć w Internecie spis treści, by zadecydować czy to klimaty dla Was. Podrzucę Wam cytaty kilku artykułów, które z pewnością zachęcą (albo i nie) do przeczytania reszty:
– Magda Cielecka (s.10) Myślę, że każda książka trafia do nas w tym czasie, kiedy ma trafić. To jest trochę jak z miłością – wywiad o tym, co czyta znana aktorka.
– Kuba Wojewódzki (s. 24) Czekają nas czasy, w których coraz trudniej będzie nie być gwiazdą. Coraz trudniej będzie nie napisać książki. Coraz trudniej będzie nie mieć własnoręcznie prowadzonego fanpejdża – najbardziej kontrowersyjny polski dziennikarz o narcyzmie.
– Make Life Harder (s.98) Jeszcze do niedawna bardzo popularne było w Polsce dokarmianie bezdomnych, ale po tym jak Joanna Krupa wróciła z NYC i opowiedziała w telewizji, jak na Manhattanie gołąb przyjął poród w taksówce, którą prowadził – nagle dokarmianie ludzi stało się ogromnym nietaktem i zapanowała w kraju moda na dokarmianie ptaków – Lucjan oraz Maciej o najnowszych trendach na zimę.
Przyznam, że pierwszy numer nie powalił mnie na kolana (jest tu jednak trochę przyciężkich tekstów, które nijak mają się do lektury w środkach komunikacji miejskiej), ale wiem, że miesięcznik ma ogromny potencjał i na pewno będę śledzić jego rozwój.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)