Tuesday Morning

ramoneska: levi’s, spodnie: ax paris, botki: clarks

Czas to w końcu wyznać. Moja przygoda z blogiem wiedzie przez łóżko – już rano, jeszcze pod kołdrą odpalam laptopa i piszę. Poranek to najmocniejsza strona mojej kreatywności. Kiedy ludzkość jeszcze śpi, miasto jest cudownie zamglone i w tym porannym nieporuszeniu da się wyczuć nieznośną samotność kosmosu, myśli mi się najlepiej. Boże, jaki miły poranek! – wznoszę toast zieloną herbatą, parafrazując wiersz Andrzeja Bursy, a rozbudzone ptaki wtórują mi, krzycząc: amen, sister!