Diagnoza: Bloger to zawód podwyższonego ryzyka.
Choroby, na które narażona jest blogerka modowa:
– zespół cieśni nadgarstka (odpisywanie przez lata na maile w sprawie współpracy robi swoje)
– depresja (blogerka modowa narażona jest na ciągłą obserwację gapiów, którzy podczas sesji zdjęciowej zatrzymują się i patrzą i komentują)
– bezdech (kłopoty z oddychaniem zaczynają się w okolicach wyprzedaży, kiedy blogerka modowa idzie do zary i widzi przecenione już-prawie-swoje buty)
– schizofrenia (kiedy blogerka modowa widzi inną dziewczynę w tej samej sukience i traci orientację, kto jest kim)
– nadciśnienie tętnicze (kiedy na łeb, na szyję blogerce modowej spadają staty)
– otyłość (kiedy blogerka modowa uświadamia sobie, że muffinki nie tylko ładnie wyglądają)
– wypalenie zawodowe (to ten stan, w którym blogerka modowa nie potrafi skopiować nawet manekina z wystawy)
Epikryza: Dziewczyny, postulujemy za emeryturą pomostową.
+(680x452).jpg)