Plastic whore

Nowy miesiąc, a co za tym idzie – zmiany. Postanowiłam skończyć wreszcie z wizerunkiem modnej i poukładanej 'it girl’ i stwierdziłam : kobieto masz już 25 lat (ojapierdolę), twoja macica jest jeszcze w szczytowej formie, a oczu nie przykrywa zwój zmarszczek – na co czekasz, zaszalej! Od teraz słowa kluczowe do tego bloga powinny oscylować wokół tych określeń: dziunia, stateczna blachara, zahukana prostytuta, wulgarna polonistka, dirty slut itd.
Pewnie nie zauważycie, ale wyciągnęłam w końcu z buzi implanty. W periodyku „Nie dla ciebie” pisali, że złote zęby przestały się podobać nawet na wsi, więc stwierdziłam, że redaktorzy znanych pism nie mogą się mylić i zrezygnowałam z biżuterii nazębnej na cześć opalenizny. Z góry przepraszam za tę bladość na twarzy, ale kilka dni temu zatrzasnęłam się w solarium i nikt nie chciał mnie stamtąd wyciągnąć! Szczyt chamstwa i prostactwa, jak to się mówi – od tamtego czasu mam małą przerwę. Stwierdziłam, że zanim z Sebą pojedziemy latem na podbój Mielna, muszę się trochę doprawić, żeby nie świecić bladością na plaży (zresztą jak zobaczycie mój kostium kąpielowy, to padniecie dziewczyny, padniecie!).
Moja dzisiejsza stylizacja to strój na sobotnią imprezkę w kamieniołomach. Kolorystyka nawiązuje do karoserii samochodu (biały golf trójka) mojego chłopaka. Zdecydowałam się na lużną katankę w kolorze blue, sportowe spodenki od francuskiego projektanta Carrefoura oraz lateksowe legginsy. Spędziłam wiele godzin podejmując dramatyczną decyzję: jakie buty wybrać. Ostatecznie biorę ze sobą dwie pary: białe adasie i czarne lakierki ze szpicem. Myślę, że mój set przypadnie do gustu przede wszystkim osobom, które cenią sobie dyskretny luksus oraz dystyngowany splendor. Oprócz wyrafinowanych dodatków w postaci pereł, zdecydowałam się na ostentacyjny minimalizm. Koralom towarzyszy więc jedynie pluszowa, delikatnie przybrudzona torebka koloru ecru.
Make-up jest to propozycja przede wszystkim na wieczór. Utrzymany w kolorystyce brązowo-białej zwróci na siebie uwagę każdego, a o to przecież chodzi. Dla podkreślenia efektu 'plastic whore’ nałożyłam dwa błyszczyki, które pięknie odbijają promienie słoneczne i nawet tęczę.
*PS To oczywiście taki żenujący żart prowadzącego z okazji Prima Aprilis. Stwierdziłam, że nie stać mnie na bycie blacharą, bo do wykonania i zmycia makijażu zużyłam tyle kosmetyków, ile zazwyczaj starcza mi na miesiąc :)