W tamtym tygdoniu (31.03-2.04) we wrocławskim świecie modowym zawrzało. Odbyły się bowiem warsztaty projektowania ubioru nie z kim innym, a z samym Maciejem Zieniem. Wszystko działo się pod strzechą Domu Handlowego Renoma, który to zresztą słynie z dobrej renomy. Od razu uprzedzę, że w warsztatach brałam udział raczej jako dziennikarz/reporter/korespondent, gdyż rysować zwyczajnie nie potrafię, jestem pod tym względem jakby ułomna, więc raczej sobie darowałam. A właśnie umiejętność narysowania/naszkicowania projektu sukni wieczorowej była pierwszym etapem konkursu. Jako, że życie bywa trudne spośród ok. 100 osób jury wybrało finałową 10-tkę. I tu zaczęła się zabawa!
(w międzyczasie, coby czytelnik nie przysnął, o ile w ogóle czyta, zarzucę moją stylizacją)
dress: Gosia Baczyńska (sukienkę pragnę sprzedać, więc jeśli wpadła komuś w oko – pisać)
shoes: bronx, bag: reserved, jacket: levis
Ten sam biały (i jak się nieoficjalnie dowiedziałam niesprzyjający szyciu) materiał, 2 dni i presja stworzenia namacalnej wersji wizji, która została naszkicowana podczas eliminacji. Żeby było przyjemniej, stanowiska pracy umieszczone zostały na terenie hali sprzedażowej, by całemu procesowi twórczemu mogli przyglądać się wszyscy klienci. Warto było jednak walczyć, bo na zwyciężczynię czekał staż u Maćka Zienia, a jak wiadomo, taka fucha na ulicy nie leży! 2 kwietnia na oficjalnym pokazie, oprócz prezentacji kolekcji sklepów Pinko, Guess czy Max Mara, mogliśmy zobaczyć właśnie sukienki 10 finalistek. Byłam naprawdę pod wrażeniem, że w ciągu tak krótkiego czasu można stworzyć tak ładne kreacje, i że z tego samego materiału można wykonać tak różne konstrukcje. Ostatecznie I miejsce zajęła Marlena Stawasz.
Kamila Kochniarczyk – zapamiętajcie sobie to nazwisko, bo czuję, że dziewczyna zajdzie daleko. O ile jej finałowy projekt nie zawrócił mi specjalnie w głowie, o tyle sukienka wg własnego projektu, w której przyszła na pokaz, powaliła mnie z nóg. Mam namiary do Kamili i mam nadzieję, że razem coś zdziałamy.
Projekty finalistek
[fot.Renoma]
I na koniec oczywiście pokaz Macieja Zienia. No cóż mogę powiedzieć… MISTRZ!
I na koniec oczywiście pokaz Macieja Zienia. No cóż mogę powiedzieć… MISTRZ!
ps. drodzy organizatorzy, zapraszajcie mnie częściej na takie eventy. nie wpycham się do pierwszego rzędu, nie piję szampana i mało jem!






