Jestem za stara na wizyty w klubach tanecznych, clubbingi i tym podobne sprawy mnie nie bawią, w takich miejscach czuję się jak zdewociała, nudna ciotka.
Sączę zbyt drogie drinki i obserwuję inne dziewczęta, które wiją się przy barze jak shakira, prześcigają się w zawodach, która będzie wyglądać bardziej kurewsko, zrobi głębszy skłon głową w kierunku parkietu, wypychając niemal swój tyłek z bioder lub kiedy startują do boju w konkurencji, która z największym przytupem zaprzyjaźni się z podłogą. i mają na sobie sukienki bardziej strojne, niż ja na studniówce. wypadam blado w swoim awangardowym kapeluszu, siedząc pod ścianą, bo nie bawią mnie hity jeden po drugim. danceflor wypchany po brzegi wystylizowaną na you can dance młodzieżą, a co drugi koleś wygląda tak, że mam ochotę wysłać SMS o treści POMAGAM.
śmieszą mnie ci ludzie, którzy chcą być tym, kim nigdy nie będą, dziewczynki, do których mam ochotę powiedzieć 'dziecko’ i pewnie bym to zrobiła, gdyby nie fakt, że pomimo dziesięciu lat różnicy są ode mnie bardziej wyrośnięte. zwłaszcza w klatce piersiowej.
