#aceratsea

IMG_7814

Umówmy się. Moja relacja z komputerami jest bardzo burzliwa – notorycznie je zalewam. Po tym, jak zaledwie po dwóch miesiącach wspólnej egzystencji oberwał mój najnowszy nabytek, ogarnęłam się i przestałam w ogóle przynosić jakiekolwiek napoje do pokoju, w którym pracuję. Jestem twarda i sztywno trzymam się zasady – gdzie komputer i ja, tam cieczom wstęp wzbroniony.

No ale do rzeczy. Dygresję o mojej zażyłości z wyższą technologią zamieściłam nieprzypadkowo, albowiem po to, byście mogli choć cząstkowo na własnej skórze odczuć moje zdziwienie, kiedy odczytałam maila od firmy Acer z zaproszeniem na event. Że nad morze zapraszają, napisali. Pomyślałam, że oho, może szukają jakiegoś ekstremalnego testera dla swoich sprzętów. No wiecie, zasypywanie w piasku, podtapianie w wodzie, zrzucanie z dużych wysokości. (Okazało się, że nie do końca, ale też było fajnie).

To nie będzie notka o tym, że Acer ma najlepsze kompy na świecie, ani też o tym, że przez dwa dni czułam się jak Chiara Ferragni w Beverlly Hills (5-gwiazdkowy hotel, posiłki w fancy restauracji, plaża, surferzy i te sprawy). Ale o tym, jak duży wpływ na postrzeganie marki może mieć dobrze zorganizowany event.

IMG_7736 IMG_7812 IMG_7842 IMG_7899 IMG_7941 IMG_8035

 

Zaczęło się mniej więcej od tego, że dostałam maila z zaproszeniem do wyjazdu. Żadne tam PR-owe pierdu, pierdu, raczej coś w stylu: Ej, maleńka, pakuj się, Acer zabiera Cię nad morze. No i co miałam zrobić? Wzięłam i się spakowałam. Później było już tylko lepiej. Organizatorzy zapewnili wszystkim z prowincji nocleg w stolicy kraju (co przy różnego typu współpracach wcale takim oczywistym znowu nie jest), a kolejnego dnia rano wsadzili nas w mknące z prędkością światła Pendolino i popędziliśmy grzecznie do Sopotu. (Pendolino rozczarowało mnie okrutnie – ma bardzo piękne toalety, w związku z czym mój strach przed pociągowymi łazienkami minął jak ręką odjął. I czego tu się teraz bać?).

W Sopocie czekało na nas mnóstwo atrakcji. Panie, czego tu nie było. I sporty wodne (kto nie widział mnie w piance, ten gapa) i lepienie z piasku, wylegiwanie się na plaży oraz pogaduchy. Nie zabrakło również części merytorycznej – w stylowych wnętrzach restauracji White Marlin zostaliśmy losowo podzieleni na trzy grupy. Organizatorzy doskonale wiedzieli co robią – nie mogli znaleźć lepszego sposobu na integrację. Z poziomu ej, ale ja tu nikogo nie znam, po godzinie przeszłam na etap: moja grupa jest najlepsza, gdzie żeście byli przez całe moje życie? W grupach rozwiązywaliśmy zadania związane ze sprzętem Acer – taka forma poznawania nowych produktów przemówiła do mnie bardzo. Po dniu pełnym emocji mieliśmy chwilę na ogarnięcie się w hotelu. Spaliśmy w Sheratonie, aczkolwiek nie było zbyt wiele czasu, by nacieszyć się tym faktem. Ja właściwie zdążyłam tylko zauważyć, że Twix w hotelowym barku kosztuje 9 zł, natomiast Coca-Cola 14.

Zwieńczeniem całego dnia była oficjalna kolacja obficie podlana białym winem. Miałam tę ogromną przyjemność spędzić wieczór m.in. w towarzystwie Moniki (moja bratnia dusza), Bartka i Antka oraz kilkunastu innych fantastycznych osób, które przywróciły mi wiarę w to, że blogerzy to naprawdę inspirujące osoby.

I choć z pewnością w najbliższym czasie nie kupię sobie żadnego sprzętu marki Acer, doskonale przygotowany event sprawił, że zdecydowanie cieplej myślę o tej firmie. I czy nie o to właśnie chodziło?

Dziękuję za zaproszenie i składam pokłony dla ekipy z Węc PR, którzy swoje zadanie zrealizowali bezbłędnie. Mega szacun!

Na zdjęciach wystąpili: Eksperymentalnie, Shiny Syl, Dr Lifestyle, Siostry Bukowskie, Żudit, Czujnym okiem, Podróżniczo.pl, Patiness & Outdersen (najbardziej stylowa para, jaką kiedykolwiek widziałam), Secondhand Dandy, Łukasz Podliński.

IMG_7953 IMG_8800

Zdjęcia: Acer Polska