Misfit love

Przed Państwem zupełnie spontaniczna sesja z udziałem moim oraz dwóch wspaniałych blogerek (Rebellook, Miss Ferreira). Im więcej czasu spędzam z kobietami z super mocami, potocznie nazywanymi matkami, tym bardziej je podziwiam i patrzę na swoje życie z nowego punktu widzenia. Teraz za każdym razem, kiedy mam ochotę wymigać się od czegoś stwierdzeniem nie mam czasu, besztam się w myślach, a karcący głos z tyłu głowy mówi: co ty możesz wiedzieć o braku czasu, masz na głowie jedynie pracę i psa. Co ma powiedzieć matka trójki dzieci?! Zawstydzam się więc wewnętrznie i ruszam przed siebie. Nie wiem czy macierzyństwo niesie ze sobą jakieś specjalne pokłady energii, ale obserwując znane mi mamy jestem pełna podziwu, że potrafią łączyć rodzicielstwo z pracą i własnymi pasjami, a na koniec dnia znajdują jeszcze siłę na szczery uśmiech.

Gdybym zaczęła tu wypisywać jak przezajebiste są obie panie, potwierdziłby się tylko stereotyp, że blogery miziają się po majtkach. Zaoszczędzę wam więc potoku słodyczy, a uwielbienie dla tych cudnych blogerek zachowam w swoim małym serduszku. Stroję trochę miny, ale za każdym razem, kiedy za obiektywem aparatu lub kamery stoi ktoś inny, aniżeli mój chłopak, kołek wyrasta mi sami-wiecie-gdzie. Także bądźcie łaskawi.