W 3 numerze magazynu SHOT ukazał się mój artykuł (s.69) o żelaznych zasadach bycia fashion victim.
Drogie Panie, oto kilkanaście złotych zasad każdej fashion victim:
1. Topografię powierzchni handlowych znasz lepiej niż drogę do szkoły własnej córki. No tak, w komórce masz przecież nawigację gps, a podczas świeżej dostawy w popularnej sieciówce nie ma czasu na nic, a już tym bardziej na myślenie. Opanowanie do perfekcji rozkładu hali sprzedażowej pozwala ci mieć przewagę nad konkurentkami. Co jak co, ale zaraz po otwarciu sklepu to ty jesteś pierwsza przy regałach z przecenionymi butami. [Who’s the bitch, now?]
2. W CV masz wpisaną umiejętność rozpoznawania luksusowych marek i odróżniania ich od podróbek oraz znajomość języka fashion. Twoi znajomi nie mają pojęcia, co znaczy hair cuff, clutch czy wedges, ale na boga – WHO CARES?
3. Na czerwono zakreślasz w kalendarzu najważniejsze daty na świecie: 26.06, 4.07, 1.08 – odznaczając kolejno: New Zara online store, Mango new collection… Dzień Matki przegrywa u ciebie z wyprzedażami w H&M. Kto by się tym przejmował!
4. Nowy samochód kupujesz według własnego uznania. Nie interesuje cię jego rocznik, przebieg czy stan silnika. Ma pasować do ulubionej torebki.
5. Paragraf z Kodeksu Cywilnego o prawach konsumenta recytujesz poprawniej niż „Pana Tadeusza”. W końcu nikt tak często jak ty nie robi zwrotów.
6. Na czas wyprzedaży bierzesz urlop. Takie okazje zdarzają się tylko dwa razy do roku.
7. 2 (słownie: dwa) – dokładnie tyle razy Twoje ubrania dostępują zaszczytu wyjścia z szafy. I to w najlepszym razie. Każda większa liczba = faux pas = zbrodnia przeciwko ludziom mody.
8. Zrezygnowałaś ze studiów/ racjonalnego odżywiania (ludzie mody nie jedzą), by za czesne kupić sobie torebkę Birkin. Co prawda jeszcze jej nie masz, bo jesteś 750-ta na liście oczekujących, ale już na samą myśl, że za rok będziesz świeciła nią po oczach koleżankom, czujesz dreszcze.
9. Twoja ulubiona maksyma to stwierdzenie „zakrztuś się designem”, wypowiadane podczas zakupów z własną matką na targowisku w Nadarzynie, gdzie szukasz „okazji”.
10. Jesteś wiecznie nieszczęśliwa, bo codziennie wychodzi tyle obiektów ‘must have’, które przyprawiają cię o zawroty głowy i palpitacje serca i które musisz mieć teraz, zaraz, natychmiast! Niestety gdyby połączyć wypłatę twoją i twojego męża starczyłoby akurat na jedną parę butów…Myśli samobójcze z tego powodu, uznawaj za dobrą monetę.
Dekalog przyswojony? Teraz już wiesz, czy rasowa z ciebie fashion victim. Jeśli nie – nic straconego, jak mawia stare przysłowie „ćwiczenie czyni mistrza”. W tym sezonie spraw sobie koniecznie buty z czubkiem. I co z tego, że tak naprawdę uważasz je za wstrętne i niewygodne. Są modne – a o to w tym wszystkim chodzi!
