fot. Paweł
płaszcz: romwe, spodnie: zara, t-shirt: sinfashion buty: bronx, czapka: new era
Jak ginąć, to solidarnie. Jak witać nową porę roku, to najbardziej soczystym odcieniem różu. Tej jesieni postanowiłam, że będę kolorowa. Nie będzie łatwo, bo w mojej szafie panuje prawo pięści: najsilniejsza czerń zawsze powala przeciwników. Państwo patrzą, jaki ładny płaszczyk, made in china, a nawet się nie gniecie. No kto by pomyślał.
A teraz opowiem Wam o botkach, z którymi to jesteśmy na tym blogu od początku jego istnienia. To była miłość jak z filmu. I choć nikt w rodzinie z miłości nie umarł, ja miałam być tą pierwszą. I tak, możecie mówić, że są so 2008, ale ja je nadal kocham. Kolejne sezony już im nie służą, a każda nowa skaza jest jak szybkie smagnięcie ostrzem po twarzy . Och. #dylematysfrustrowanejszatniarki
.jpg)
.jpg)