Roland Barthes pytał: Skąd w dziełach historycznych, powieściowych, biograficznych ta przyjemność w oglądaniu „życia codziennego” danej epoki, danej osoby? Skąd ta ciekawość drobiazgów: godzin, rozkładów dnia, przyzwyczajeń, posiłków, mieszkań, ubrań itd.? Czy jest to fantazmatyczne upodobanie „rzeczywistości”? Czyżby istnieli „mali histerycy” (konkretni czytelnicy) czerpiący rozkosz ze szczególnego teatru: nie teatru wielkości, lecz teatru przeciętności? Nie sposób wyobrazić sobie bardziej monotonnego, jeszcze mniej znaczącego zapisu niż zapis „czasu bieżącego” .
Mój blog istnieje dzięki Wam – czytelnikom. Motywujecie mnie, czasami podsuwacie inspiracje, pomysły, karmicie moją próżność, ale równie dobrze potraficie sprowadzić na ziemię. Jesteście częścią tego miejsca. Nie ma czegoś takiego, jak prowadzenie bloga dla siebie. Zakładając wirtualny dziennik mamy pełną świadomość istnienia odbiorcy, a to z kolei wpływa na kierunek budowania sieciowego wizerunku. Na świecie istnieje już 112 milionów blogów (wg serwisu Technorati). Zjawisko blogów jest interesujące, ponieważ trudno pojąć, skąd u tak dużej liczby osób wzięła się nagła potrzeba niemal ekshibicjonistycznego uzewnętrzniania swoich przeżyć. Błyskawiczna kariera bloga i niesłychana popularność jaką zdobył w krótkim okresie czasu skłania do refleksji. Każe zastanowić się, co te 112 milionów blogów znaczy w kulturze i co mówi o współczesnym człowieku. A ja chciałabym zapytać z drugiej strony: kim są ludzie, którzy czytają/oglądają blogi i dlaczego to robią? W wolnym tłumaczeniu: co robicie na moim (i nie tylko) blogu do cholery?! Jestem ciekawa Waszych odpowiedzi.
Pragnę również pozdrowić moich milczących czytelników, którzy do mnie zaglądają, ale jakoś nie decydują się na pozostawienie komentarza. Ze statystyk wiem, że tacy istnieją. Śledzą koleje mojego losu, podglądają, ale są niemymi obserwatorami. Dlaczego milczycie? Dajcie znać, że tu jesteście. Macie szansę na coming out.
.jpg)