Los Angeles

Oglądając dziś najnowszy lookbook marki Nasty Gal, stwierdziłam, że basen ze zdjęć wydaje mi się
bardzo znajomy. Odkurzyłam folder z pobytu w LA i nie myliłam się – zdjęcia robione były na dachu
wieżowca Pegasus. W tym samym apartamentowcu spędziliśmy 3 dni na couchsurfingu u Lauren.
Ponieważ na naszym podróżniczym blogu publikowaliśmy naprawdę garstkę zdjęć, które zrobiliśmy i też
nie do końca relacjonowaliśmy podróż, tak jak byśmy chcieli, postanowiłam dzisiaj zabrać Was na mini
przejażdżkę po Los Angeles.
Nie lubię tego miasta, nie przypadło mi ono specjalnie do gustu, a tygodniowy pobyt
tam utwierdził mnie w przekonaniu, że gdybym znowuż miała tam pojechać zdecydowałabym się na inne
miasto Californi. I będę z Wami szczera – w rzeczywistości Miasto Aniołów nie ma nic wspólnego z tym, co widzimy w TV :)
Pierwsze 2 dni spędziliśmy na couchsurfingu u Ryana, który mieszkał w hiszpańsko-meksykańskiej
dzielnicy z małymi, tekturowymi domkami. Na całej dzielni chyba tylko my i on byliśmy białymi ludźmi. Plusy
mieszkania w okolicy Pasadena to przede wszystkim piękny widok ze wzgórz i małe, tanie knajpki
serwujące przepyszne oryginalne tortille i burritos.

Los Angeles (155) (600x399)

Los Angeles (272) (600x399)

Ryan pracował jako freelancer i zajmował się nagłośnieniem koncertów i innych wydarzeń. Dzięki temu
był w trasie koncertowej m.in. z Daft Punk, a poza tym zobaczył naprawdę spory kawałek świata.
Dniami zwiedzaliśmy, a nocami graliśmy w Guitar Hero!

Los Angeles (273) (600x399)

Spędziliśmy wspólnie 2 dni, włócząc się po mieście i poznając LA od strony tubylca, nie turysty.

Los Angeles (182) (600x399)

Los Angeles (184) (600x399)

Zwiedziliśmy całe Downtown, czyli centrum miasta, w którym doprawdy nie ma nic ciekawego, najstarszą dzielnicę El Pueblo, Chinatown, Koreatown i wylądaowaliśmy w fajnej knajpce Phillipes, gdzie spożylismy takie oto kanapki:

Los Angeles (181) (399x600)

Los Angeles (252) (600x399)

Jednego wieczoru wybraliśmy się na szaleńczą przejażdżkę jeepem i wjechalismy do Griffith Park, na szczycie którego znajduje się obserwatorium. Tam też moglismy podziwiać panoramę miasta. Los Angeles jest ogromne. Już podczas lądowania samolotu przez ponad 20 minut leci się nad samym miastem. Dla porównania Warszawa liczy 1,7 mln. mieszkańców, Los Angeles 19,6 mln…

Na kolejne 4 noce przenosimy się na Downtown. Jedną noc spędzamy w hotelu, 3 kolejne na couchsurfingu. Bardzo się cieszymy, kiedy okazuje się, że Lauren mieszka na tej samej ulicy, przy której mieści się nasz hotel (Flower Street), nie musimy zbyt długo dźwigać naszych bagaży, które łącznie ważą dobre 40 kg.

Los Angeles (195) (600x399)

Los Angeles (186) (600x399)
O Los Angeles mówi się, że to miasto bez chodników, bo każdy jeździ tutaj autem. Coś w tym jest, bo nawet wzdłuż plaży umiejsciowiona jest szeroka autostrada.

Los Angeles (83) (600x399)

[wspominany basen]

Zatrzymujemy się u Lauren, studentki projektowania obuwia, która mieszka w cudownym apartamencie w samym centrum LA. Lauren jak na prawdziwą Amerykankę przystało dzień rozpoczyna od garści 'pillsów’ :D (tzn. np. 3 ibuprofeny zapobiegawczo na dobry początek dnia).
Jako, że Downtown już dawno mamy zwiedzone, śmigamy dalej. Najpierw do Hollywood, które jest baardzo mocno przereklamowane i poza sklepami z pamiątkami dla turystów nie ma tam nic ciekawego. O, przepraszam, bronią się jedynie vintage shopy i nieźle zaopatrzone sklepy muzyczne. Zamiast podziwiać kolejny sklep z beznadziejnymi gadżetami, my wstąpiliśmy do Muzeum Psychiatrii. Wszak w innych miastach nie zdarzyło nam się spotkać, aż tylu mentali (mental people) :D – pora sprawdzić, skąd się biorą.

Los Angeles (44) (600x399)

Los Angeles (43) (600x399)

Los Angeles (9) (600x399)

Los Angeles (42) (600x399)

Los Angeles (41) (600x399)

Los Angeles (10) (399x600)

Los Angeles (101) (600x399)
Studio nagraniowe, w którym nagrywa m.in. Limp Bizkit

W drodze do tego studia widzieliśmy z autobusu policyjną obławę. Do muru przyparci byli 2 gangsterzy, których policjanci zakuwali w kajdanki trzymając przy okazji w rękach swoje guny. Wyglądało to tak nierealistycznie i zupełnie jak z filmu, że wysiadając przystanek dalej całkiem o tym zapomnieliśmy, nie bacząc na czyhające gdzieś za rogiem niebezpieczeństwo. A przestępczość w LA to niestety nie mit, już podczas pierwszej nocy dane nam było widzieć policyjne helikoptery, które latały bardzo nisko, świecąc wielkimi halogenami po oknach, w poszukiwaniu przestępcy!
Porzućmy ciemną stronę LA i przenieśmy się jeszcze na plażę. To zdecydowanie najlepsza strona tego miasta. Na plaży w Santa Monica wylegiwaliśmy się leniwie, choć wietrzna pogoda nie pozwoliła wykąpać się w oceanie. Pieszo przeszliśmy do Venice Beach, na deptaku którego tak często widujemy córkę Hanka Moody’ego grającą na gitarze.
Los Angeles (59) (600x399)

Los Angeles (61) (600x399)
Tak szerokiej plaży jeszcze nie widziałam
Los Angeles (103) (600x399)

Los Angeles (112) (399x600)

Chwała tym, którzy dobrnęli do końca opowieści ;)