gordon

Aby zaprzeczyć stwierdzeniu 'wypruwam sobie żyły w robocie, której nienawidzę, żeby kupować rzeczy, których nie potrzebuję’ nie chodzę na zakupy i dziś z godnością prezentuję wam starości z mojej szafy. Jedynym nowym elementem jest kurtka/żakiet/wdzianko, whatever od ROMWE.

Chodzę głośno stukając obcasami o posadzkę na klatce schodowej. Jestem w pełni świadoma niebezpieczeństwa, jakie czyha na mnie po drugiej stronie judasza, za dębowymi drzwiami sąsiada, który prawdopodobnie już nerwowo wystukuje na klawiaturze swego telefonu numer interwencyjny. Cóż się dziwić, w Polsce ludzie nie dzwonią na policję, kiedy ktoś na ich oczach kradnie ci torebkę, nie dzwonią też wtedy, kiedy ktoś rytmicznie kopie cię po głowie. Ale dzwonią, kiedy zastawisz im bramę wjazdową swoim samochodem albo kilkasz zbyt głośno myszką w swoim mieszkaniu.

DSC_0218 (432x650)

DSC_0274 (432x650)

DSC_0227 (650x432)

DSC_0250 (650x432)

www (650x478)
fot. Paweł
jacket: Romwe, trousers: tally weijl, bag, hat, scarf: vintage, shoes: bullboxer (tk maxx)