szafiarki są głupie

a przynajmniej jedna- ja

Czasami wychodzi ze mnie naturalna blondynka, tak tak, ostańmy się przy stereotypach, przecież uwielbiamy w nich trwać i je powielać, czyż nie? :>

Dialogi, które ostatnimi czasy wydobyły się z moich ust ewidentnie o tym świadczą:

Dialog nr 1. Knajpa
– Dzień dobry, poproszę finlandię żurawinową z wódką
– Finlandię z czym?- pani
– No z wódką
Oczywiście minęła zbyt długa chwila, po czym obie wybuchnęłyśmy śmiechem. Mi cały czas zdawało się, że zamawiam 'finlandię żurawinową ze spritem’, a tam, taka mała pomyłka ;)

Dialog nr 2. Kino
Wpadam prawie spóźniona [prawie, tzn. jestem 5 minut przed seansem, bo nie znoszę spóźnialstwa], nieadekwatnie ubrana, bo nikt mi nie powiedział, że na przedpremierę przychodzą vipy z polskich pseudoseriali, och, zdyszana. I dopadam Panią, u której mam odebrać bilety; zaczyna ona:

– Pani na film ’ Eat, pray, love’?
– Nie, ja na film ’ Jedz, módl się, kochaj’ – odrzekła elokwentnie ven, po czym westchnęła i zdechła ze wstydu

[Kiedyś na zajęciach mieliśmy wcielić się w 'dziennikarzy’ faktu, czy innego super expresu, stąd mój tytuł. Nie wiem czy wiecie, ale wymyślanie kontrowersyjnych, dwuznacznych tytułów i leadów opiewających sensacją to bardzo łatwa rzecz, zdecydowanie łatwiejsza od pisania artykułów PR- owych, choć te akurat też lubię.]

szafiar spotk (1)

Aivie, Kotowa, ja

IMG_7981

IMG_7982

W czerwonych rajtach Ada. Ada lubi spełniać przepowiednie z facebooka :D

IMG_7974

IMG_7999

W rożowych butach, autorka większości tych zdjęć ERILL

Dziś rzecz będzie jeszcze o wrocławskich szafiarkach. Wzięło mnie na sentymenty, kiedy tak przeglądałam dziś zdjęcia od Erill. Lubię tę wrocławskie dziewczęta : śliczną Kotową za jej radosne usposobienie, szaleństwo w oczach i piękny sweter, który mam nadzieję po niej odziedziczyć, Erill za pewność siebie, ciekawe rozmowy i za zapewnienie, że jak jej nogi idą po mieście, nie obędzie się bez widowni, Aivie za śmieszne opowieści o swoich wychowankach i cudowne poczucie humoru, Adę, za to, że wspaniale się z nią imprezuje, ma zajebistą współlokatorkę, a w jej domu mozna poczuć się na tyle u siebie, że mój płaszcz zdążył się już tam zadomowić na dobre.

Stwierdziłam też, że już nigdy nie będzie tak jak kiedyś. Angela kotową już nie jest, Aivie pojechała za wielką wodę, Erill zdążyła zmienić i nazwisko i poszla na dodatek za mąż, Ada ma nową pracę i zawsze rano spotykam się z nią na blipie, kiedy ostro pracuje, tak jak i ja. I nawet ja mam już inny kolor wlosów…