Harajuku girls

Tydzień spędzony w Tokio utwierdził mnie w przekonaniu, że kocham Japonię, że muszę nauczyć się kiedyś japońskiego, a w mej duszy pojawił się mały żal, że czemu ja się tu właściwie nie urodziłam (biorąc pod uwagę skalę, na jaką dokonuje się tam aborcji, to może niech w mym dowodzie zostanie już ta Polska), może wraz z darem życia nabyłabym wrodzony gust, styl i wszystko co najlepsze ? No dobra, może byłabym trochę niższa…

Ale powracając do mody. Wbrew temu, o czym myślałam przed przyjazdem do Tokio, awangardowo ubierają się tylko ludzie na młodzieżowych dzielniach, takich jak Harajuku, czy Shibuya. Dzielnice biznesowe, czyli np. Ginza rządzą się swoimi prawami i tam widać tylko garnitury, cała reszta to stylowo ubrani ludzie. Dziewczyny/kobiety najczęściej noszą ubrania, które na allegro dumnie obwieszcza się tagiem 'japan style’, oczywiście biorąc pod uwagę ich figury oraz urodę wyglądają naprawdę uroczo.

Jedno, co naprawdę mi się spodobało w ubiorze tych wszystkich ludzi, to ich autentyczność. Wyglądali naprawdę naturalnie. I ten pan w białej koszuli i ta pani z piękną przeciwsłoneczną parasolką, dziewczyny- lolitki i na maksa wystylizowane indywidua. Nikt z nich nie wyglądał na osobę przebraną. Nikt, nawet ta dziewczyna w masce z różnokolorowymi soczewkami. Dlaczego? Bo kazdy z nich klasę i wyczucie stylu wessał z mlekiem matki… co innego u nas, wystylizuje się jedna z dugą na Fashion Week’a, myśląc, ze będą mega oryginalne, ale prawda jest taka, że wyglądają jak pajace, a nie osoby znające się na modzie…

Tokio (137) (366x550)

Tokio (135) (550x366)

Park Ueno. Szerzej o moim pobycie w Japonii i nie tylko, piszę TU

Tokio (565) (435x550)

Tokio (564) (550x474)

Tokio (558) (366x550)

Jeden z wielu vintage shopów w dzielnicy Harajuku, niestety ceny- kosmos

Tokio (555) (550x366)

Tokio (551) (366x550)

Tokio (550) (366x550)

Tokio (549) (550x366)

Tokio (545) (550x366)

Harajuku nie sprzyja spokojnym zakupom, pomijając mordercze ceny, należy wziąć pod uwagę nieludzki tłum, który ciągle się tam przewala

Tokio (544) (366x550)

Tokio (543) (365x550)

Tokio (542) (550x366)

Tokio (528) (366x550)

Tokio (526) (333x550)

Na mostku Jingu, tuż koło stacji Yamanote i obok wejścia do parku Yo-yogi zbiera się barwnie ubrana młodzież. Chętnie pozują do zdjęć turystom, ba, miałam wrażenie, że oni po to tam są

Tokio (522) (366x550)

Tokio (515) (365x550)

Tokio (215) (366x550)

Tokio (190) (550x366)

Tokio (189) (550x366)

Takie mundurki to ja rozumiem…

W swoich peryfrazach dążę do tego, by powiedzieć, iż Japończycy to najlepiej ubrani ludzie na świecie. Mówię to z pełną odpowiedzialnością, posiłkując się własnym doświadczeniem i tym, co udało mi się w jakże krótkim, acz treściwym życiu zobaczyć. Przed moim przyjazdem do Japonii miałam obraz ludzi ubierających się bardzo awangardowo, toteż martwiłam się trochę, że nawet jak wyskoczę w najlepszych ciuchach, które ze sobą miałam, będę wyglądać szaro jak w worze pokutnym i na nic zda się moja fantazja, kiedy dokoła tyle fantastycznych ludzi. Spokojnie, nic z tego. Moja wiara we własną kreatywność nie została pogrzebana. Okazało się bowiem, że Japończycy to szalenie sympatyczni ludzie. W książkach, które o nich czytałam autorzy rysowali obraz istot zdystansowanych, unikających kontaktu wzrokowego itd. Ja poznałam ludzi ciepłych, przyjaznych i bardzo sympatycznych. I nawet wybaczałam im nieznajomość języka angielskiego, bo pomagali po swojemu, jeśli nie umieli się wysłowić, prowadzili do szukanego miejsca. Ludzie skarby.