myślenie surowo wzbronione

Zdałam w końcu egzamin, który strasznie mnie męczył, okazało się jednak, że jestem łebskim harry’m i obyło się bez płaczu, zawodu i wewnętrznych egzaltacji. Toteż jechałam dzisiaj z uczelni mega szczęśliwa, gdyż pan raczył dać trzy i z uśmiechem nawet stałam w znienawidzonym przeze mnie środku komunikacji miejskiej. Niektóre kobiety w autobusie przewyższały mnie wiedzą o uzdrawiającym bólu rodzenia dzieci, ale nic to, ja przewyższałam je zajebiście przydatną wiedzą o formatach radia, dolnośląskiej prasie, duopolu, konwergencji i synergii, orkli, hersancie, passauerze. Wrrr, nie lubię uczyć się rzeczy, które prawdopodobnie nigdy mi się nie przydadzą. Ale chyba nie mam prawa się skarżyć, bo jak ma się do tego nauka gramatyki historycznej języka polskiego oraz j. staro-cerkiewno- słowiańskiego, które miałam okazję śpiewająco zaliczyć na polonistyce?

Na dworze śmierdzi dekadencją. Nostalgia panoszy się po kątach i nie daje mi wstać rano. Dni stwardniały od zimna. Zima w tym roku popełnia plagiat już trzeci raz z rzędu, przynajmniej w moim życiu, więc chyba zdążyłam się przyzwyczaić. W tym roku pańskim obchodziłam zimę w Polsce, Nowej Zelandii i Australii i znów zanosi się na Polskę. Chyba domyślacie się, gdzie jest najgorzej? A jakże.

Przy okazji, sprzedaję wam zafałszowany obraz siebie, bo ruda już nie jestem.

W spodniach się zakochałam, ale bez wzajemności. Ich jakość woła o pomstę do nieba. Jeszcze przed pierwszym praniem zmechaciły się bezczelnie. Może kiedys zmądrzeję i przestanę zaglądać do tak niepoważnych sklepów jak Bershka.

Nowa Zelandia (66) (399x600)

[Auckland]

New York (402) (399x600)

[New York]

New York (303) (600x553)

[Warszawa]