Borys , lat 10. Pospolicie zwany sznaucerem średnim, w wersji bardziej burżułajskiej możecie nazywać go brodaczem monachijskim.
Pieszczotliwie nazywany przeze mnie Boryskiem, Borusiem, Borysiątkiem i takimi innymi, a ponieważ w życiu nie uznaję półśrodków zdarza mi się przeginać i w drugą stronę. Czasem wyrwie się z mych anielskich ust określenie 'ty ułomie’, kiedy moja ręka wyrywana jest ze stawu i to ja jestem prowadzona na smyczy, bo mój pies postanowił myśleć innym narządem, niż mózg. No cóż, toż to samiec.
Borys jest chyba najbardziej rozpieszczonym psem na świecie (wiem, pewnie o swoich zwierzakach napiszecie to samo;), do czego z pewnością przyczyniam się między innymi ja. B. to pies salonowy, sen na podłodze jest dla niego tak bolesnym przeżyciem jak moje pójście do kościoła, w związku z tym- on śpi na łóżku, a ja w niedzielę mam dzień jak co dzień.
W przeciwieństwie do wielu zwierząt Borysław wybredny w jedzeniu nie jest, o nie. Co prawda, ostatnim czasy zdarza mu się gardzić karmą z Biedry (dyskont Biedronka), kiedy podchodzi do swojej miski, sztacha się aromatem psiej karmy i odchodzi niewzruszony, myśląc sobie pewnie : „sorry, jem tylko pedigripal’. Ale są to sytuacje naprawdę ekstremalne. Zazwyczaj je wszystko,co mu się poda, wszak dwukrotnie zdarzyło mu się nawet połknąć skarpetkę i to mojego taty! Nie pytajcie jak, bo nie wiem, ale przyjmowałam 'zwrot’, także owe zdarzenie epiczne miało miejsce na pewno.
Zastanawiam się, co zrobiłby mój pies, gdyby tak jak w tym filmiku IKEI wpuszczono go do jakiegoś sklepu spożywczego. Bo z Ikeą sprawa jest prosta, ponieważ niemal wszystkie zabawki, które ma, pochodzą z tamtejszego działu dziecięcego, podejrzewam, że znalazłby tam swój własny kąt, po czym, po rozszarpaniu tygrysa, czy innej zabawki, spocząłby na jakiejś wielkiej kanapie. Co do sklepu spożywczego, straty i w towarze i może i w samym psie mogłyby być poważniejsze. Biorąc pod uwagę, że Borysław sam potrafi otworzyć snickersa, wolałabym chyba, by nie brał udziału w takim eksperymencie.
panie, pozwól mi być człowiekiem, za jakiego bierze mnie mój pies
Namawiam Was również do wzięcia udziału w akcji organizowanej przez Whiskas i Pedigree. Skoro i tak kupujemy pokarm naszym zwierzakom, wysilmy się i kod znaleziony w paczce wpiszmy na stronie internetowej, lub wyślijmy sms-em. Jeden taki kod to jeden posiłek dla wybranego schroniska.
Ktoś zerwał mi obrożę nabijaną srebrem.
Ktoś kopnął moją miskę od kilku dni pustą.
A potem ktoś ostatni, zanim ruszył w drogę,
wychylił się z szoferki
i strzelił do mnie dwa razy.
Nawet nie umiał trafić, gdzie należy,
bo umierałem jeszcze długo i boleśnie
w brzęku rozzuchwalonych much.
Ja, pies mojego pana.
Wisława Szymborska





