jest czwartek.dzień diabła

Wciąż żyję, ale nie mam czasu, by tu pisać, chociaż czas to kiepska wymówka. Nie mam fajnych ubrań, a moja wyobraźnia jest zbyt ograniczona, by wymyślać ciekawe zestawy. Plecak natomiast nie pomieścił zbyt awangardowych strojów i muszę zadowalać się tym co mam. Poza tym przedmiot zwany żelazkiem stał mi się tak obcy, jak dobry, polski chleb. Toteż prawie wszystkie rzeczy wyglądają dosłownie jak szmaty i nie zasługują na uwiecznienie na zdjęciach. Ot jestem sobie taki venilus pospolitus now ;P) Co kilka dni, kiedy przemieszczamy się samolotem staję się klasyczną dresiarą. Nie ma to tamto, mam najprawdziwsze spodnie dresowe!!! [nie omieszkam ich pokazać].


photo: PB
Jeśli macie ochotę czytać na bieżąco mój dziennik z podróży dookoła świata, zapraszam : 27 TRIP . Aktualnie rezyduję w LA, skąd Was pozdrawiam ;)
t-shirt: Virgin. shorts: bershka, bag:Jackpot, rzymianki: new yorker