FollowSaturday #11

FollowSaturday to mój osobisty cykl, w którym polecam interesujące blogi/notki/artykuły. Poprzednie części znajdziecie tutaj: #1, #2, #3, #4, #5, #6, #7, #8, #9, #10. Przed Wami najnowszy odcinek.

Źródło
1. Mój ulubiony płaszcz kończy tej jesieni siódmy rok. Biorąc pod uwagę jego rodowód (H&M, 129 zł), trudno nie wyjść z podziwu, że dzielnie towarzyszył mi przez te wszystkie lata, nie rozpadając się po dwóch sezonach. Ba! Nie zdążył się nawet zeszmacić, o co w dzisiejszych czasach nie tak trudno, sami przyznacie. I choć jeszcze definitywnie się nie rozstajemy, szukam godnego następcy. Podniosłam sobie poprzeczkę dosyć wysoko, bowiem marzy mi się płaszcz wykonany z naturalnych materiałów (żadne tam poliestry) – a znaleźć taki w interesującym kroju i cenie, dla której nie będzie trzeba od razu sprzedawać nerki, graniczy niemal z cudem. Z drugiej strony to świetny sposób na rozpoczęcie przygody z rozsądnym konsumpcjonizmem. Wystarczy w sklepach zerkać na metki ze składem, by szybko wyeliminować potencjalnych kandydatów. Jest spore ryzyko, że tej zimy nie uda mi się znaleźć prawdziwej miłości, ale przynajmniej będę marzła ze świadomością, że moich ramion nie otula sztywny zamiennik. Trzymajcie za mnie kciuki, bo raz na jakiś czas puszcza do mnie oko sztuczny kawaler, a jak wiadomo, serce nie sługa i mogę się zadurzyć, choć bardzo bym nie chciała.
Przy okazji jesienno-zimowych zakupów polecam wam arcyciekawy tekst Jagi Design o tkaninach. Zastanawiacie się czasami za co tak naprawdę płacimy?
2. Pozwalam sobie nie mieć zdania na każdy temat. Nie znam się na wszystkim i nie zamierzam udawać eksperta w każdej dziedzinie. Od dobrego tygodnia zastanawiałam się, w jaki sposób poruszyć kwestię katastrofy w Rana Plaza w Bangladeszu, jednak mieszane uczucia i dwie strony medalu nie pozwoliły mi stworzyć niczego sensownego. Na szczęście felieton Martyny Nawrockiej, który ukazał się na łamach serwisu Ultra Żurnal, rozwiał moje wyrzuty sumienia: autorka opisała wiele kwestii, które chodziły mi po głowie. Gdybym miała zająć stanowisko odnośnie tego, co wydarzyło się  pół roku temu w Bangladeszu, postawiłabym nie na bojkot, ale na drogę rozumowania autorki tekstu. Mocno polecam lekturę tego artykułu.
3. Kayka Sadowska zabiera głos w sprawie akredytacji na łódzką edycję Fashion Week’a. Przyznam, że ta impreza interesuje mnie równie bardzo, co polityka w naszym kraju (czyli w ogóle), co nie znaczy, że każdego roku w okolicy maja i października nie dostaję w twarz relacjami i zdjęciami na FB, które skłaniają do smutnej refleksji, że prawdopodobnie niektórych opuścił bóg. Tekst Kai to wystarczająca odpowiedź na zadawane mi często pytanie dlaczego nie jeżdżę na FW do Łodzi? Bo tak.
________________
Konkurs Zalando
http://www.zalando.pl/stolice-mody-konkurs/

Stolica mody: Kopenhaga. Postawiłam na surowe, basicowe elementy, które są charakterystycznymi wyznacznikami skandynawskiej stylistyki nie tylko w dziedzinie mody. Oszczędna w swojej formie garderoba ma być przede wszystkim funkcjonalna: płaszcz  w zależności od zestawienia sprawdzi się nie tylko w casualowych stylizacjach, ale postawiony w duecie z małą czarną idealnie spisze się także jako kompan na większe wyjścia. Niech nie zwiedzie Was sportowe obuwie! Mieszkańcy Kopenhagi uwielbiają spędzać czas na świeżym powietrzu, a rower to ich drugi dom. Buty muszą być zatem nie tylko stylowe, ale i wygodne, by zapewnić długotrwały komfort użytkowania swoim właścicielom. Dunki do perfekcji opanowały łączenie sportowego luzu z szykownymi dodatkami. Zestaw złożony z łososiowego, imponującego pod względem konstrukcji płaszcza, spodni wykonanych z eko skóry, lekkiego i ciepłego swetra (trzeba Wam wiedzieć, że Duńczycy jakość ubrań przedkładają nad ich wygląd, mile widziana w tym przypadku będzie zatem: bawełna i kaszmir) oraz dodatków: stylowych adidasów a także skórzanej torby na długim pasku, jest idealnym podsumowaniem najgorętszych (choć w przypadku Skandynawii to określenie jest średnio trafione) trendów w Danii.