Cocktail Party

Odpada dylemat kawa – herbata. Zamiast chłeptać padlinę czasopism w różowych okładkach, dziś delektujemy się szatańską rozkoszą czytania poezji. Przed Wami fragmenty wierszy jednej z moich ulubionych polskich poetek, której tomiki wewnętrznej rozpusty uczyniły mnie stuprocentową hedonistką i miłosną furiatką. Pragnę zapłodnić wasze umysły porcją liryki niezwykłej. Mamy tu istne zdarzenia epiczne przeplecione z delikatną euforią romantyzmu. Wysublimowanie, ze skrzętną powagą, uśmiech szuka miejsca na ustach, na wieść o miłości idącej boso po śniegu.  O! Tu Nina piękną ma szyję i tylko dlaczego Nina nie żyje? 
O kim mowa? Wielbiciele poezji zgadną od razu. Do pozostałych – mam nadzieję – słowa przylgną ciasno i sami pobiegną w otchłanie internetu poszukać dalszych części lirycznej pieszczoty.
PS A mówili, że nie ma miłości. Kłamali.
I tylko oni – samotni w obdrapanym oknie ziemskiej ulicy
Odkąd cię poznałam, noszę w kieszeni szminkę
A mówili, że nie ma miłości, kłamali, że miłość umarła w sanatorium śpiewającym karbolem na bardzo ludzką gruźlicę
Jestem wspaniałym elastycznym manekinem
Tego roku jest znowu wiosna. Drzewo pod moim oknem popełnia plagiat już dwudziesty rok z rzędu
Oparty o poręcz był tak ładny, że poszłam z nim do łóżka
Tymczasem wysoko pod dachem okno z doniczką pelargonii obrodziło czerwono miłość
W Metropolitan Museum w dziale egipskiej rzeźby, kamień uśmiecha się kobiecymi ustami
Świat ma tylko dwa piętra

fot. Paweł Bielecki