Bread&Butter to międzynarodowe targi modowe, na których dwa razy do roku wystawia się ponad 600 marek z całego świata. To miejsce, w którym moda łączy się z biznesem, a inspiracjom nie ma końca. Pierwszy raz na B&B byłam 3 lata temu (relację pisałam tutaj) i zrobił na mnie tak duże wrażenie, że nie miałam wątpliwości, co do kolejnej wizyty. W tym roku udało mi się dostać akredytację prasową, więc jak na skrzydłach mknęłam do Berlina zobaczyć kolekcje na lato 2014. Targi skierowane są do ścisłej grupy odbiorców: pracowników sektorów handlowo-odzieżowych, dziennikarzy modowych, trendsetterów itp. Aby zdobyć wejściówkę na event trzeba odpowiednio wcześnie zarejestrować się i przedstawić swoje koneksje ze światem fashion. Niby bułka z masłem, a jednak selekcja jest dosyć rygorystyczna i wstępu nie mają przypadkowe osoby. Dlaczego? O tym poniżej.
Podczas targów marki prezentują swoje kolekcje, które w sklepach pojawią się za dwa sezony. To doskonała okazja dla kupców (z myślą o których organizowany jest ten imponujący kiermasz), by złożyć zamówienia, zamienić kilka słów z projektantami i managerami marek, a także, by zapoznać się z jakością towaru na żywo. Wystawiane ubrania i dodatki są wzorami, które dopiero wejdą do produkcji, dlatego też robienie zdjęć nie zawsze bywa mile widziane, a i plakietka z napisem Press nie otwiera wszystkich drzwi – przedstawiciele marek zabezpieczają się w ten sposób, by ich modele nie zostały skopiowane przed ostateczną premierą.
Pierwsza edycja targów wystartowała w 2001 roku w Kolonii i przez kolejne 3 lata odbywała się na terenie Klöckner-Humboldt-Deutz AG. W ciągu kilku lat lokalizacja zmieniała się wielokrotnie, zahaczając nawet o Barcelonę. Ostatecznie za oficjalną, aktualną miejscówkę targów uważa się nieczynne już lotnisko Tempelhof w Berlinie, które w latach 30-tych XX wieku było najnowocześniejszym portem lotniczym na świecie. Tutaj znajdziecie ciekawy artykuł o historii Tempelhof i jego dzisiejszym przeznaczeniu. Osobiście jestem urzeczona tym miejscem. Surowa stylistyka hangarów doskonale wpisuje się w klimaty fashion. Smaczki w postaci pozostałości po sektorach użytkowych lotniska dodają tylko charakteru temu wyjątkowemu pod względem architektonicznym miejscu.
![]() |
| Roboty Ręczne. Przed wyjazdem do Berlina zerknęłam na listę wystawców. Moje oko wyłowiło m.in. tę polską markę. Udało mi się znaleźć stoisko i zamienić kilka słów z właścicielami. |
![]() |
| Zdaje się, że targom przyświeca niepisana reguła wyróżniaj się, albo zgiń. Niektóre showroomy były stworzone z wielkim rozmachem. |
![]() |
| Gdyby na targach była możliwość robienia zakupów, jeden egzemplarz byłby już mój. |
![]() |
| Pomysłowy sposób na pakowanie t-shirtów. |
![]() |
| Strzyżenie? Ależ proszę! W jaki sposób lepiej zareklamować swoje kosmetyki i usługi, jeśli nie poprzez praktykę? |
![]() |
| Stoisko Pepe Jeans to tuż obok ogromnego i imponującego pawilonu Scotch&Soda, jedna z najlepszych aranżacji na targach. |
![]() |
| Levi’s Vintage |
![]() |
| Golenie brzytwą. Jak widać chętnych nie brakowało :) |
Aby zrozumieć zapał, z jakim mówię o tym wydarzeniu, trzeba się tam po prostu wybrać. Obiecuję, że Wam się spodoba!
W następnej notce pokażę Wam moją stylizację z tego dnia. Ave!






























.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)