Buty ze szpicem

Ostatni raz buty ze szpicem miałam na swojej studniówce, a było to dobre 6 lat temu. Równie dobrze mogłabym napisać 6 lat p.n.e. – bo tak długi okres niebytu tego fasonu sprawił, że zdążyliśmy zapomnieć o nim na dobre, ba nawet znienawidzić go i niemal spluwać z pogardą na jego widok. Nadszedł rok 2012, ponoć ostatni w naszym życiu, więc stwierdziłam, że można zaszaleć i odświeżyć zdeptany i stłamszony przez miliony kobiet wizerunek butów ze szpicem. Niestety moje nowe buty nie przeszły testu pt.”dożywotnia gwarancja”, gdyż zanim zdążyłam założyć je po raz pierwszy, mój pies zostawił perfekcyjny odlew swojego kła na srebrnym czubku…
Co poza tym? Ostatnio miałam wrażenie, że ubieram się jak heroiczna polonistka (wiecie, swetry i te sprawy), więc dla odmiany pożyczyłam coś z szafy Pawła (tak jak gdybym mało miała swoich ubrań). Męska koszula posłużyła mi dzisiaj za sukienkę.
Dziękuję za uwagę!

 fot. Paweł
koszula (męska): american eagle, spodnie, torbka: zara, buty: nowhere (nelly.com)