Changes…

Pamiętacie, jak postanowiłam sobie, że przez 30 dni będę codziennie pisała na blogu? Jak widzieliście, realizacja obietnicy szła mi całkiem nieźle (tak, tak, raz dałam ciała i nie dodałam notki) i faktycznie przyzwyczaiłam się do regularnego pisania. Przyznam, że kilka razy dodawałam coś na siłę, a później okazywało się, że były to najchętniej czytane przez Was notki – nie pierwszy raz zresztą przekonuję się o tym, że lubię czuć na swych barkach obowiązek i działać pod presją. W końcu też zaczęłam poruszać bardziej lifestylową tematykę, niekoniecznie związaną z modą. Zmianę profilu bloga zapowiadałam już dawno temu, ale dopiero teraz odważyłam się na podjęcie tego kroku. Wasze komentarze były dosyć podzielone: jedni nie mogą już zasnąć bez czegoś nowego na „venila kostis”, inni wolą rzadziej a konkretniej… A ja? Będę aktualizowała bloga na pewno regularnie i częściej niż dotychczas. Do usłyszenia moi mili!