Przeanalizowałam swoje ubiory, pochodzące z marca zeszłego roku i już się cieszę na myśl, że może oto za 2, góra 3 tygodnie będę mogła nosić się tak lekko, kwitnące drzewa i kwiaty będą przeciążać mi kanały sensoryczne, a w nadgarstkach pulsować będzie wiosna. W końcu mój żywot zmieni motto z „I think I need a cup of tea” na „Let’s rock&roll, baby” i odpowiem ci zimo: bardzo nic nie szkodzi, że odchodzisz.

