Mówią, że ludzie są rozmaici […]. Nigdy w to nie wierzyłam. Ludzie są zatrważająco powtarzalni. Na kilka nowo poznanych osób znajdzie się choć jedna, która przypomina kogoś innego. Może to być podobieństwo fizyczne lub drobny element: sposób mówienia, śmiech, uśmiech, gest, temperament… Ponoć jestem podobna do Mischy Barton, Kate Beckett z serialu Castle, Reni Jusis (hell no!) – do tej pory nie przywiązywałam do tego większej wagi. Do dziś.
O godzinie trzynastej pięćdziesiąt przeżyłam nirwanę. Na ulicy mignęły mi moje oczy, moje usta i w końcu moja twarz, dziesięć lat młodsze. Możecie uznać to za fanaberię, ale było to przeżycie z rodzaju tych, o których pamięta się jeszcze latami, na wspomnienie których pojawiają się przyjemne motyle w brzuchu. Typ uczucia, na które słowo awesome, choćby nie wiem z jakim entuzjazmem wypowiadane – jest zbyt puste. Jeżeli zdarzy Wam się gdzieś w tym zakręconym świecie podobne spotkanie, nie zapomnijcie pozdrowić samych siebie. (Polecam, magda gessler).
Ludzie dzielą się chyba tylko na tych, którzy lubią jabłka, i na tych, co nie znoszą jabłek. M. Hłasko
.jpg)