Wybierając się w daleką podróż usłyszałam zarzut, że nie jestem prawdziwym podróżnikiem, bo dostałam pieniądze od rodziców. Nie wiem, skąd taka korelacja, myślałam, że jak mój tato nie jest mafiosem, a wspólnie z mamą nie mają gangu przestępczego, to chyba nikt nie ma prawa się czepiać, przecież na taki, czy inny komfort życia, który obecnie prowadzę składa się dobrych kilkanaście lat pracy moich rodziców…
A jeszcze jak ktoś zarabia na swojej pasji, to już nie daj panie, skargi do pani bozi idą, że jak to? A pod skórą zazdrość aż zżera…
oto słowo pańskie
____________________
i jeszcze ogłoszenie duszpasterskie: ze względu na sporą liczbę zaproszeń, jaką dostaję na FB od nieznanych mi osób, założyłam konto Venili Kostis i tam można mnie lubić lub też nie.

fot. Paweł
Muszę pochwalić się sukienką. Kupiłam ją w Malezji w sklepie typu japan-style. Co najśmieszniejsze w owych sklepach nie można mierzyć ubrań, na pytanie dlaczego, sprzedawcy odpowiadają, że są za tanie. Nic to, wzięłam ją w ciemno i żyje nam się całkiem dobrze, poza tym jestem naprawdę zadowolona z jakości jej wykonania.
dress– japan style hat– vintage blazer– tk maxx bag– second hand (4 zło)




