Słownictwo branżowe


Drodzy czytelnicy. Latem wymądrzałam się na temat neologizmów, dziś na warsztat biorę słownictwo branżowe. Zastanawiam się i wciąż nie wiem, gdzie leży wina nadużywania zwrotów anglojęzycznych i posługiwania się niepoprawnymi formami? Czy obco brzmiące wyrazy sprawiają, że dana rzecz zyskuje na wartości, dowartościowują w oczach innych mówiącego? A może są jedynie niewinną kalką w dobie kultu naśladownictwa zagranicznych blogerek i magazynów modowych?

Analiza:
Wśród obuwia prym wiodą loafersy, biker boots, wedges, sneakersy i melisski. Gdzie się podziałyście poczciwe trzewiki oraz czy posiadanie zwykłej pary szpilek, żadnych tam high heel shoes i peep-toe to już wiocha? To samo z torebkami. Wyszłam dziś na spacer z taką normalną i dopiero teraz, analizując przykłady do notki zrobiło mi się smutno. Świadomość, że ani to shopper ani nawet clutch wpędziła mnie w kompleksy! Ale nie ma czasu na łzy, wycieram je pospiesznie w vintage blazer i jedziemy dalej. 
Już nie mówimy, że coś jest dwukolorowe, ono jest two tone. Zresztą kolory też już nie te same, co kiedyś. Modnie jest znać całą gamę barw Pantone (gruszkowy, groszkowy, cytrynowy, oranż itd. – im dalej w sad, tym lepiej, a my głupie myślałyśmy, że musztardowy to szczyt lansu). Jeśli chodzi o biżuterię biżu – zastąpiło ono pierwotne słowo 'biżuteria’, gdyż to ostatnie źle układało się w ustach, a liczba sylab była nie do ogarnięcia dla pań fashionistek. Pośród biżu wyróżnić możemy: charmsy (o nie, nie moje drogie, bransoletki są dla plebsu), hair cuff (gumka do włosów umarła śmiercią przez uduszenie). Natomiast nawiązując do pory roku warto wspomnieć  także o czapce. Koniecznie mówcie na nią: beanie!
Na koniec pragnę zaznaczyć, iż moja notka ma charakter czysto humorystyczny. Co prawda za materiał badawczy posłużyły mi wasze blogi, ale nie mam zamiaru nikogo potępiać i krytykować. Na dowód współwiny, przyznam, że używam przymiotnika 'modowy’, choć  Słownik Języka Polskiego uparcie twierdzi, że takie określenie nie istnieje. 

Pisałam to ja, Venila, siedząc w swetrze rocznik 2010.

’Charakter człowieka najlepiej określa się przez to, co uznaje on za śmieszne.’ Goethe