Oto najwyższy stopień awangardy, na jaki pozwalam sobie, wychodząc z moim psem na spacer. W ramach 3 stopni powyżej zera (cóż za nudnym człowiekiem trzeba być, żeby pisać o pogodzie!) przywdziałam ramoneskę i okulary przeciwsłoneczne (pełna egzotyka). Och, już tak mamy, my kobiety gorące, że jak tylko wychodzi słońce zachciewa nam się żyć na nowo. Serce nie sługa, zachłystuje się każdym anemicznym refleksem i każe się radować.
fot. Paweł
kurtka: levis, spodnie: zara, sweter: new look, czapka: asos, kalosze: heavy duty, okulary: ray ban
.jpg)
.jpg)