Venice, Venila & Lovers Academy

Ten wpis jest efektem współpracy z marką Durex

Jak wiecie, tego lata wraz z Kubą Jankowskim brałam udział w kampanii reklamowej Durex Experiment. W ramach współpracy na blogu pojawiły się już dwa teksty (#1 #2), a wyjazd do Akademii Kochanków w Wenecji miał być zwieńczeniem wspólnych działań. Od początku czerwca chętne do udziału w miłosnym eksperymencie pary mogły zgłosić swoje uczestnictwo w specjalnej aplikacji konkursowej. Po kilku etapach rekrutacji jury wyłoniło 22 pary z całego świata, które udały się do Wenecji, aby poznać tajniki prawdziwej satysfakcji. Wraz z Kubą wybraliśmy się tam, by zobaczyć całą akcję od kuchni i zrelacjonować dla Was gorące momenty.
Nasza podróż rozpoczyna się w środę rano na lotnisku Okęcie, gdzie przy okazji spotykamy czwórkę blogerów: Kominka, Segrittę, Fashionelkę i Rocka. Do Włoch nie jest wcale tak daleko, ale jako że mamy przesiadkę w Monachium czas naszej podróży zdecydowanie się wydłuża. Ostatecznie po ponad 3 godzinach lądujemy na ziemi włoskiej. Z lotniska zostajemy odebrani przez ekipę Durexa i wodną taxi płyniemy do naszego hotelu. Prywatne motorówki, zakwaterowanie w Hiltonie, posiłki w najlepszej restauracji – uczucie dobrobytu miało nam towarzyszyć już do końca pobytu w słonecznej Italii. O tak, Durex zapewnił nam wypad na burżuja – jeśli śledzicie moje zagraniczne wypady wiecie, że częściej zdarza mi się raczej podróżować na biedaka, z garstką monet w portfelu, choć zawsze z głową pełną marzeń i nastawieniem głodnym przygód.
Po dotarciu do hotelu konsumujemy pyszny lunch i mamy dosłownie pół godziny, by się ogarnąć i zejść na spotkanie z parą kochanków z Polski.
Marta i Michał. Od pierwszych minut rozmowy nie mam wątpliwości, dlaczego to właśnie oni zostali wybrani jako przedstawiciele Polski. Cudni ludzie: Michał – niesamowicie zabawny i przebojowy, Marta – wesoła i wygadana. Chcielibyście widzieć, jaką furorę zrobiły ich oświadczyny, które odbyły się podczas jednej z kolacji w Akademii Kochanków (jeszcze raz gratuluję, kochani! :*) – po tym incydencie zostali gwiazdami całego wyjazdu. Boże, byłam taka dumna, że nasi reprezentanci są tacy zajebiści, serio! Bez cienia skrępowania opowiedzieli nam o swoich (s)eksperymentach. Do Akademii Kochanków przybyli już w niedzielę wraz z pozostałymi 21 parami (tutaj znajdziecie listę wszystkich uczestników) i przez kilka dni brali udział w warsztatach prowadzonych przez prawdziwych ekspertów: Susan Quilliam i Brendana Walkera, którzy mówili m.in. o tym, jak ważna w każdym związku jest bliskość i więź pomiędzy partnerami, która z kolei przekłada się na jakość relacji w łóżku. Każdego dnia mieli również wyznaczone zadanie do wykonania (pospolicie nazywamy to seksem), podczas którego podpięte do ciała specjalne urządzenia monitorujące mierzyły ich puls w trakcie uniesień. Na podstawie rezultatów eksperymentów wszystkich par, Durex opracuje wyniki badań, które zostaną zaprezentowane ludzkości. A wszystko po to, by wszystkim nam (współ)żyło się jeszcze lepiej :D
Jeśli macie ochotę na zabawę, tutaj dostępna jest aplikacja na telefon, dzięki której możecie powtórzyć eksperymenty w domu.

        1-4/ Hotel 5/Anna i Pavel z Rosji 6/ Śniadanie z Nastyą, Natashą i Kubą 7/ Marta i Michał 

Po ciekawym spotkaniu, zamiast odpocząć chwilę po podróży, ruszamy zobaczyć okolice hotelu, cudownie wolne od ruchu turystycznego. Hilton Molino Stucky położony jest na Giudecca Island i do kluczowych części miasta można dostać się jedynie za pośrednictwem tramwajów wodnych (vaporetto).
Hotel i jego okolice

O 18.30 spotykamy się z ekipą Durexa i wszystkimi uczestnikami projektu i wyruszamy w rejsy gondolą. W iście romantycznym stylu (choć jak dla mnie to średnia atrakcja) wraz z trójką nowych znajomych, podziwiamy Wenecję pod wodzą gondoliera Roberto, który uskutecznia podryw na Włocha.

Love is in the air!

Później ruszamy do Antico Martini, jednej z najbardziej znanych restauracji w Wenecji, gdzie w końcu mamy czas, by poznać się z większością ludzi, pogadać i skonsumować pyszne jedzenie. Wino oczywiście lało się strumieniami (od tamtej pory zostałam fanką tego trunku), rozmowy sączyły się niespiesznie, a atmosfera była tak cudowna, że w głowie tliła mi się myśl: boże, jaki miły wieczór na przemian z jest pięknie, it’s beautiful Cezika.

Podczas uroczystej kolacji organizatorzy złożyli oficjalne, indywidualne podziękowania wszystkim uczestnikom projektu. Jak się domyślacie – toastom nie było końca, a nastrój był tak wyjątkowy, że aż żałowałam, że sama nie biorę w tym eksperymencie udziału (mówię Wam już teraz – jeśli powtórzą tę akcję za rok – zgłaszajcie się!).

1/ Wszystkie pary biorące udział w evencie 2/ Nasze menu 3/Brendan Walker w łóżku 5/Ja i Kuba oraz para z Polski 6/Prosimy bardzo nie przeszkadzać 7/Kiedy Brendan przemawia, tłumy szaleją. Cóż za osobowość! 8/ Spożywamy kolację 9/ Love is in the air vol. 2

Po zakończeniu kolacji udaliśmy się w kierunku ostatniego tego dnia promu, który miał nas zawieźć do hotelu. Po drodze postanowiliśmy zrobić sobie szybki kurs pt. zwiedzanie Wenecji nocą. Chyba nie muszę mówić, jak było pięknie błądzić w tych uroczych, opustoszałych uliczkach oświetlonych blaskiem latarenek?

Podsumowanie w liczbach:

99% – prawdopodobieństwo zakochania się w Wenecji
+100 – dla Durexa za zorganizowanie tak ogromnego, międzynarodowego eventu, profesjonalizmu na każdym kroku oraz pomysłu na akcję. Jestem i jeszcze długo będę pod ogromnym wrażeniem.
1 – liczba zjedzonych kawałków pizzy
too much – ilość wypitego wina
680 – liczba zrobionych zdjęć
1k propsów – dla Tomka Czajkowskiego z agencji Havas Media za ogarnianie akcji w Polsce. Myślę sobie, że to najlepsza współpraca jaka do tej pory zdarzyła mi się na blogu. Zawsze cenię sobie pracę z profesjonalistami, a do takiej grupy z pewnością zalicza się Tomek. Dziękuję za zaproszenie mnie do udziału w tej kampanii, to była wielka przyjemność być jej częścią :*
6 maili – od czytelniczek z podziękowaniami za to, że poruszam na blogu tak ważną tematykę, jaką jest antykoncepcja i seks oraz wiadomości, w których użytkownicy chwalili się swoimi zgłoszeniami. Szczerze byłam gotowa na baty, bo jednak promowanie marki, która kojarzy się dosyć jednoznacznie nie jest zbyt popularnym tematem w polskiej blogosferze.
2 smsy – z wyrazami zazdrości od koleżanek, które podkochują się w Kubie :D
1 mln gorących buziaków – dla moich czytelników, za to, że mnie tłumnie odwiedzacie i wspieracie, statystyki mojego bloga wzrastają i tym samym blog staje się atrakcyjny dla reklamodawców, którzy zapraszają mnie do takich fajnych akcji, jak ta. Dzięki!

Specjalne podziękowania dla Kuby, dzięki któremu spędziłam dwa dni pełne przygód. Jeśli oglądacie jego vlogi , domyślacie się, że w jego towarzystwie po prostu nie można się nudzić. Znaliśmy się wcześniej jedynie z Internetu, ale nie przeszkodziło nam to w dobrej zabawie – poza tym to prawdziwy PRO vloger. Jest również dobrym kompanem w podróży: ma milion ciekawych opowiastek w zanadrzu i zajebiste poczucie humoru. Ach, no i ochoczo nosi walizki :)