Początki bywają trudne. Jak na przykład moja relacja z bratkiem. Biorę się z nim za bary za każdym razem, kiedy przychodzi nam usiąść razem przy jednym stole.
Krzywię się na sam jego widok, taki jakiś bez osobowości, nie zachwyca ani temperamentem, ni intelektem, z koprem zamiast wąsa, przy przypakowanym Earl Grey’u wydaje się totalnym biedakiem.
Obiecuje jednak intratny związek.
Tęsknie zerka w moją stronę również pokrzywa. O nie, koleżanko, myślę sobie. Nie jestem gotowa na związki homoseksualne, a szczególnie nie, kiedy zajeżdża mi tu delikatnym BDSM. Nie w tym miesiącu, mała. Ale choć skacze z kwiatka na kwiatek (ostatnio widziano ją ze skrzypem), mówi, że pokochamy się. Od pierwszego, eghm, połyku.
Co robić, komu zaufać?
A więc: jakie domowe sposoby polecacie na poprawę stanu skóry? Przyczepił się do mnie skurwysyn trądzik (pardon my French) i nie chce odejść. Straszy, że spędzimy wspólnie całą zimę, a ja bym chciała już, natychmiast wystawić mu walizki za drzwi i wywalić ciuchy za okno. Wyjątkowo brzydka z nas para.