Bohaterką najnowszego odcinka jest czapka. Jest ręcznie wykonana i pochodzi z Nepalu,a została nabyta w Nowym Jorku.
Poza tym, że jest piękna i urocza, zapewnia moim uszom ciepło, a mojemu ego większą nadętość [ bo ochy i achy nie mają końca, zbiorowy zawał czai się na każdym rogu], jest rewelacyjnie uszyta i daje powód do uśmiechu przechodniom. Dziś nawet jeden dziadek na przystanku strzelił mi fotkę telefonem komórkowym, oczywiście zrobił to na tyle niepostrzeżenie, że nie zauważyłam ;)
Dzisiejszym lookiem nadrabiam za wszystkie dziewczynki, które będąc w gimnazjum na infantylność nie mają już czasu i za pokolenie, które traci dziewictwo wraz z mlecznymi zębami. I żeby nie było, że jestem niekulturalna, niemiła i, że z nałogami.
dzisiejszym wypocinom przyglądała się galeria handlowa Renoma
a na światło denerwował się Paweł
skirt- h&m blazer- tk maxx



