Po sukcesie zeszłotygodniowego 2-godzinnego marszu w butach na 12-cenytmetrowych obcasach, kiedy to wybrałam się na spacer do parku (!!!), a przechodnie prawie bili mi brawo, że jestem taka heroiczna i odważna – na grząskim terenie w takich szpilach chodzi, z utęsknieniem czekałam na powtórkę, która miała nigdy nie nadejść.
Plany chodzenia w butach na wysokich obcasach już dawno pochowałam na osobistym cmentarzu ambicji. Zazwyczaj kończy się na tym, że szpilki,choćby najpiękniejsze na świecie, po dwóch wyjściach lądują na dnie szafy,a ja chodzę wciąż w tych samych, ulubionych, raczej płaskich butach. Te botki chyba najlepiej to odzwierciedlają.
/Och. Na pierwszym zdjęciu wyglądam jak mój własny brat no i cóż, ta otwarta buzia, to taka poza na Anję Rubik, wiecie, taki bonus track. /
marynarka, spodnie: zara, koszula: reserved, kapelusz: vintage, botki: camaieu, torebka: romwe, naszyjnik: delamo, okulary: Ray Ban (via optykwnecie.pl)
.jpg)
.jpg)
.jpg)