Czytelnicze żniwa trwają u mnie w najlepsze. W ciągu dwóch ostatnich miesięcy, wykosiłam kilka lektur, choć ze smutkiem przyznaję, że im wyższe temperatury za oknem, tym większy przeciąg w mojej głowie. Za pasem już jednak schyłek lata i przyjemniejsze wieczory, jest więc szansa na odwrócenie tej tendencji. Tymczasem zapraszam na krótką przejażdżkę po literackich wzgórzach i padołach.