Pobyt na lotnisku
Na lotnisku zdarzyło mi się koczować 18 godzin (padło akurat na Frankfurt Hahn, kto tam był wie, że to lotnisko znajduje się dokładnie nowhere) – ludziom o słabych nerwach nie polecam; spać (w tamtym roku po szaleńczo wyczerpującym Roskilde Festival mieliśmy bardzo wcześnie lot, w oczekiwaniu na swoją kolej rozłożyliśmy swoje śpiwory i uderzyliśmy w drzemkę. Tak, czasami nie udaje mi się być glamour & chic przez 24/h na dobę).
Lotnisko w Honolulu jest częściowo odsłonięte. Poczekalnie często usytuowane są na świeżym powietrzu. Świetna sprawa.
Lot
Najfajniejszy moment w całym locie? Start. Kiedy maszyna rozpędza się z zawrotną prędkością. Reszta jest już w zasadzie nudna, ale będąc zawieszonym w przestrzeni, można znaleźć nareszcie chwilę czasu na przeczytanie książki/zrobienie zaległych zadań. No chyba, że traficie do piekła. Każdy, kto odbył lot międzykontynentalny z ryczącym niemowlakiem u boku, wie o czym mówię.
Do tej pory moją najulubieńszą linią lotniczą jest Air New Zealand (m.in. za zabawne filmiki instruktażowe #1, #2, #3) oraz Singapore Airlines (od świetnych kostiumów stewardess, po naprawdę dobre jedzenie i ogólny dobrobyt panoszący się po wnętrzach Super Jumbo Airbus A380).
Changi Airport w Singapurze – jedno z najbardziej luksusowych lotnisk na świecie + Super Jambo Airbus A380, największy na świecie samolot pasażerski. Takie combo robi wrażenie!
Ludzie
Na pokładzie wszyscy ludzie są sobie równi, bez względu na to czy siedzą w economy czy business class:
Kiedy samolot spada, kiedy dzieci się drą, kiedy stewardessy są przypięte do swoich foteli, mają zamknięte oczy i modlą się, kiedy pilot mówi przez radio, że kocha swoją żonę, kiedy starcy sikają w spodnie, a półki bagażowe pękają i walizki wypadają, kiedy samolot spada, a ziemia się zbliża – czy wtedy czujesz się lepszy, bo masz kilka zer więcej na koncie, niż twój pasażer, czy może będziesz krzyczał tak, jak reszta z nas?*
* parafraza cytatu z książki D. Benioff 25.godzina













