June

Poranna scenka w autobusie.
Na przystanku wsiada gruba pani, która ociężale, dysząc jak lokomotywa daje całemu autobusowi znać, że jest spragniona wody i pada ze zmęczenia. Choć dokoła jest sporo wolnych miejsc, ona upatrzyła sobie jedno konkretne, niestety zajęte przez młodego chłopaka (a to peszek). Ale, że jest silną kobietą, nie traci nadziei. Spektakularnie, jednak bez rezultatu napiera na niego swoją torbą. W końcu obrończyni uciśnionych – pani, która siedzi za mną, mówi: „Może by pan tak ustąpił łaskawie miejsca?” (łaskawie wypowiadane jest z taką ironią, że niemal spływa jej i tak źle dobrana pomadka). Na co chłopak odpowiada: „Proszę pani, obchodzę dzisiaj Dzień Dziecka. Ja nic nie muszę.” Made my day. Będę się dzisiaj trzymać tego postulatu w pracy.

zdjęcia na „Kasię Tusk” (bo w kawiarni) wykonał  Paweł
marynarka: stradivarius, spodnie: zara, bluzka: romwe, okulary: ray ban, buty: tommy hilfiger (paradopary.pl)