Nie ma nic bardziej smutnego w dużych miastach niż świadomość niewykorzystanego potencjału i brak pomysłu na kreatywne wykorzystanie przestrzeni. Na szczęście wiele w tej kwestii się zmienia: miasta drastycznie zmniejszają się o tereny zielone, więc każda próba wykorzystania istniejących już budowli i nie zajmowania kolejnych nieskażonych jeszcze ludzką ręką akrów roślinności, nagradzana jest przeze mnie gromkimi brawami.
Nasyp przy ulicy Bogusławskiego we Wrocławiu jest właśnie takim miejscem, które w doskonały sposób wykorzystuje swój potencjał, pełniąc przy tym kilka funkcji. To nic innego, jak ciągnąca się przez kilka przecznic, 600-metrowa estakada kolejowa, po której szybciej lub wolniej mkną pociągi. Z pozycji pasażera z wysokości wiaduktu możemy podziwiać centrum miasta. Z pozycji pieszego natomiast, mamy szansę zanurzyć się w mocny i specyficzny klimat pubów z prawdziwego zdarzenia.
Aktualnie, pod 67-ma ceglanymi sklepieniami znajduje się zagłębie pubów i klimatycznych knajp. Ponoć, jeśli po czeski browar – to tylko tam. Knajpki ciągną się od Targowiska Zielińskiego, przecinają Przejście Świdnickie i rozpościerają swoje skrzydła aż do ulicy Komandroskiej. Wśród nich znajdziemy typowe speluny, ale także klimatyczne puby, które swoim wnętrzem i menu doskonale wpisują się w sytuacje pt. wyjście ze znajomymi na piwo. Znajdziecie tu m.in. pub Alive, Lokomotywa, Cesky Raj, Antrakt, Kuchnia, Siwy Dym, Kuźnia Dobrych Klimatów i kilka mniej lub bardziej przyjemnych lokali. Kulinarna strona miesza się tutaj z tą dziką i nieokiełznaną strefą usługową, bo oto, obok kultowych knajpek znajdziemy kilka sex shopów, sklep rowerowy, gabinet dentystyczny czy zakład pogrzebowy. Brzmi dziwnie, ale wg mnie taka dzika mieszanka idealnie oddaje zaskakujący klimat przedmieść dużych, europejskich miast, na które choć się nie stylizuje, wygląda to miejsce (a przypomnijmy: jesteśmy jednak w samym centrum). Pomimo różnej jakości pubów i ich klientów, sąsiedztwo jest dosyć kulturalne: mam na myśli znajdujące się w pobliżu takie instytucje jak: Teatr Muzyczny Capitol czy Teatr Polski.
fot. Paweł
Przyjeżdżając do Wrocławia warto mieć świadomość istnienia takich miejsc jak to, bowiem tak naprawdę prawdziwe życie kulturalne naszego miasta już dawno przeniosło się w rejony dalekie od ścisłego centrum – rynku. Miejskie rozkosze uprawia się teraz na ul. Włodkowica, Św. Antoniego czy w jednym z wielu podwórek obskurnego Nadodrza. Ale o tym wszystkim opowiem innym razem.






