mój cień jest kobietą

Można bać się wszystkiego. Są ludzie, którzy odczuwają strach przed dorosłością, toaletami w pociągu (to ja), pająkami, samotnością, podjęciem złej decyzji (czy wybór najlepszej podpaski to decyzja, którą powinnam rozważać staranniej, niż dylemat na jakie studia się wybrać? sama nie wiem), kotów, nieskończoności (świadomie to przemilczę), burzy, wymiotów (nie ma czego się bać. to oczyszcza i daje do myślenia), liczby 666, ciemności, krwi, pierwszego pocałunku (całować się pierwszy raz w deszczu o piątej nad ranem, to piękna, wyśmienita taka umiejętność).
A ja, tak zwyczajnie całe życie bałam się koloru białego. Na próżno szukać tej barwy w moich wcześniejszych stylizacjach. Obawa to zresztą całkiem uzasadniona, bo jak jest się wzorową ChPD, to wiele niebezpieczeństw czyha na ciebie podczas wykonywania najprostszych czynności domowych. Źle się prowadzę, moje życie nie jest glamour, więc jakoś samoczynnie wyparłam ten kolor ze swojej osobistej palety barw. A okazuje się, że całkiem niesłusznie. Mój stan duszy i umysłu w tej chwili: spokój, harmonia, homeostaza. Szczęście byłoby wstydliwym niedopowiedzeniem.

sukienka: nife, kurtka: levi’s, kapelusz: marlboro classic, botki: clarks