bluzka: one teaspoon, sukienka: zara, torebka: huba, buty: camaieu
Myślami siedzę już od dawna na tarasie pięknego hotelu, gdzieś na Hawajach, na nosie mam piegi (to akurat prawda), a na kolanach stertę książek, na które nie było czasu przez cały rok. Rzeczywistość wygląda całkiem podobnie, tylko że Honolulu podmieniamy na Bieszczady, a hotel na drewnianą chatę (ale też z tarasem, żeby nie było!).
W te wakacje obiecałam sobie, że przeczytam wszystkie książki nominowane do nagrody NIKE 2012, bo z lekkim zażenowaniem zauważyłam, że nie znam żadnej z nich. Przymierzam się również do przeczytania książek z Wrocławiem w tle. Robię się powoli lokalną patriotką. W stolicy Dolnego Śląska mieszkam dopiero 3 lata, ale bardzo się polubiliśmy, ja i Wrocław. Z chęcią dowiem się, gdzie fabułę osadzili poszczególni autorzy, a poza tym dobrze, jak dane miejsce kojarzyć mi się będzie z jakąś postacią literacką. Zawsze to +10 do lansu, kiedy zapraszasz znajomych do miejsc, gdzie bywał Eberhard Mock, czyż nie?
PS Przeprowadzam się, bo skończyły mi się miejscówki na bloga.