Praga – zdjęcia

Zwiedzanie Pragi zaczynamy już o 6 rano. Jest jeszcze dosyć ciemno i nieprzyjemnie zimno, kiedy kierujemy pierwsze kroki z dworca autobusowego Florenc do miasta. Rację miał Mariusz Szczygieł, mówiąc, że Pragę należy zwiedzać o różnych porach dnia, bo o każdej wygląda inaczej. Jaka jest Praga nad ranem? Zaspana, lekko mglista, przybierająca zielono-różowe barwy, cicha i spokojna… Idąc w stronę Mostu Karola mijaliśmy jedynie śmieciarki – widok nie do pomyślenia za parę godzin. Poniżej Most Karola. Jeszcze wolny od turystów.
Z Mostu Karola kierujemy się do dzielnicy Mala Strana. Jest godzina 7, więc w pobliskim Starbucksie, tuż przy Malostranské náměstí pijemy gorące napoje (zimno, brrr!), jemy śniadanie i ruszamy dalej. Przed nami Hradczany: mijamy Zamek Królewski, Katedrę Św. Wita i Stary Pałac Królewski. Jak tu pięknie, myślę sobie i stwierdzam, że chciałaby tu zamieszkać. Z wysokości omiatamy wzrokiem panoramę miasta i idziemy dalej, na wzgórze Petrin, które jest królestwem przepięknych parków i ogrodów. Ależ tu pieknie – myślę znowu. Schodząc ze wzgórza kolejny raz mamy szansę podziwiać panoramę, tym razem z innej perspektywy i w bardziej sprzyjającej aurze.
Wycieczkę po tej części Wełtawy kończymy spacerując uroczymi uliczkami Małej Strany. Wchodzmy jeszcze na małą wyspę Kampa, gdzie odnajdujemy Ścianę Johnna Lenonna oraz rzeźbę, której autorem jest David Cerny.
fot. Paweł
Hradczany i Mala Strana szalenie mi się podobają. Panuje tu taki niecodzienny, magiczny klimat. Wąskie uliczki zaskakują za każdym zakrętem, knajpki kuszą artystycznymi szyldami i ciekawym wystrojem. A witryny sklepowe, stylizowane na nieco vintage, dodają tylko charakteru całej okolicy.
Swoją relację kończę na godzinie 10,  ulice coraz gęściej zaludniają się, chociaż to jeszcze nic, w porównaniu do tego, co spotka nas na Starym Mieście. Nie myślcie, że w tym momencie akcja się urywa, ale o tym napiszę już jutro.