torebko otwórz sie!

Naturalnie, ze mam większe zmartwienia, niż rozwodzenie się nad tym, co ma torebka zawiera, a czegoż to znowu nie posiada, ale to nie powód, żeby nie mieć właśnie tych mniejszych… Jak tak patrzę na torebki współtowarzyszek, myślę sobie, że mój zestaw prezentuje się nader skromnie. Ale przejdźmy do rzeczy.
Zawartość torebki, bez względu na jej wielkość [w moim świecie istnieje jedynie zasada: im większa torba, tym więcej książek] ma właściwie ten sam skład:

ae

1. portfel
2.klucze
3.telefon komórkowy [ostatnio nawet dwa]
4.ochronna pomadka do ust [i tylko taka!]
5.pióro/ długopis
6.książki/ czasopisma
Kosmetyków nie zwykłam ze sobą nosić, jako że nie mam zwyczaju poprawiać make-up’u. Jak się zetrze, co oczywiście ZAWSZE ma miejsce, kroczę przez świat w naturalnych barwach.
Książki mam ze sobą, nie po to, by je czytać, bo zwyczanie w ciągu dnia nie mam na to czasu, lecz ze względu na to, iż wielbię chadzać do wypożyczalni, stąd efektem lawirowania pomiędzy bibliotekami, w torebce zawsze się jakaś znajdzie.