Drogi Czytelniku. Jeśli nałogi nie są ci obce, czuj się zaproszony do lektury poniższego tekstu.
Są w życiu takie rzeczy, które należy doprowadzać do samego końca: cukierki Kinder Schoko Bons czy żelki Haribo truskawki trzeba zjeść do ostatniego kąska, no nie ma bata, by zostawić sobie coś na drugi dzień. To samo z blogami. Czy ktoś o zdrowych zmysłach opuścił kiedyś inspirującego tumblra, zostawiając nietknięte strony z milionem inspiracji, skazując je tym na zapomnienie? No tego się po prostu nie robi, moi mili! O serialach nie wspomnę – to takie trudne poprzestać na jednym odcinku dziennie, kiedy w równoległym świecie tyle się dzieje. Odpuszczasz 10 godzin później. Masz podkrążone oczy, a na dworze już właśnie świta, ale ta satysfakcja z powodu jednego sezonu do przodu – bezcenna. Zresztą i tak z wrażenia byś nie usnęła, pfffff… Albo taka impreza – a kim ty do cholery jesteś, żeby nie zostać do końca, ja się pytam? Możesz się słaniać na nogach i przysypiać po kątach, ale pamiętaj: szlachta do domu wraca dopiero autobusem dziennym…
Uzależnienia bywają jednak żenujące.
fot. Paweł Bielecki
spódnica: chicnova, bluzka: sinsay, sandały: zara, bransoletka: house of mima, okulary: la specs, torebka: huba




