Wałbrzych nie ma łatwego życia: przegrywa w przedbiegach z bardziej światową Świdnicą, wzbudza mniejsze emocje niż znajdujący się w pobliżu komercyjny Karpacz, zajmuje zaszczytne miejsca na podium w rankingach na najbrzydsze miasto w Polsce.
Sama do niedawna mawiałam, że płakałabym, gdybym mieszkała w Wałbrzychu, bo poza kilkoma atutami (Porcelana Kristoff, fantastyczne położenie) gołym okiem widać, że to niekochane miasto.
A tymczasem przy regularnych odwiedzinach dawny Waldenburg ujawnia swoją ludzką twarz. Trochę straszy jeszcze – niczym bezzębny żul na przystanku – oberwanym tynkiem, trochę przyspiesza bicie mięśnia sercowego, gdy zaprasza w ciemne bramy, ale widać, że dobry ziomek z tego Wałbrzycha. Co prawda z nieświeżym oddechem, ale i z potencjałem na prawdziwego macho.
Po ostatniej wizycie w Szczawnie-Zdroju nabrałam jeszcze większej ochoty na te okolice. Na obszerniejszy tekst zapraszam Was w poniedziałek (szykuję naprawdę fajny materiał), tymczasem dzisiaj prezentuję mały przedsmak tego, co ciekawego w Wałbrzychu można w ogóle zobaczyć.
PALMIARNIA || ul. Wrocławska 158
Obiekt należący do Zamku Książ to jedna z tych atrakcji, do której lgną turyści (oczywiście pod warunkiem, że w ogóle zapuszczą się w te rejony Dolnego Śląska). Jeśli nie kręcą Was tego typu miejsca (a powinny!), niech do rozsądku przemówią Wam nazwy roślin, które się tu znajdują: arukaria wyniosła, waszyngtonia nitkowata, drzewo kołczanowe, grubosz, cibora rozpierzchła. A także zdjęcia.
STARA KOPALNIA || ul. Wysockiego 29
To stosunkowo nowy kompleks poprzemysłowy, powstały w miejscu byłej Kopalni Węgla Kamiennego „Julia”. Dziś, po gruntownej rewitalizacji mieści się tam Muzeum Przemysłu i Techniki, w którym znajdują się m.in. ekspozycje maszyn, a także wystawy prezentujące historię węgla i górnictwa. Brzmi nudno, co? Domyślam się, bo sama pojechałam tam tylko po to, by z bliska pozachwycać się tą industrialną przestrzenią, która na żywo robi ogromne wrażenie. (No dobra i jeszcze po pączka z Caffe Sztygarówka).

DWORZYSKO, RESTAURACJA BABINICZ || Aleja Spacerowa 22, Szczawno-Zdrój
Naszą wycieczkę do Wałbrzycha zakończyliśmy obiadem w polecanej nam restauracji Babinicz, należącej do kompleksu Dworzysko. Gdybym powiedziała Wam teraz, że zakochałam się w tym miejscu, absolutnie skłamałabym tak karygodnym niedopowiedzeniem – do teraz przeżywam tę wizytę. Restauracja podzielona jest na trzy sale i dodatkowo posiada pomieszczenie szkoleniowe, w którym odbywają się różnego rodzaju kursy gotowania itp. Wszystkie sale wyróżnia absolutnie fantastyczny wystrój – każdy element jest tu spójny z całością, nie znajdziecie wokół tanich wykończeń, ani nieprzemyślanych rozwiązań. Meble z litego drewna wykonano na zamówienie, fenomenalne żyrandole sprowadzono z Holandii, ba – nawet łazienki wykonano z gustem i smakiem.
Aspekty wizualne to oczywiście tylko dodatek do tego, co restauracja oferuje pod względem kulinarnym. A liczyć można na naprawdę wiele. My zdecydowaliśmy się na: krem z dyni i pomidorów, barszcz francuski z krokietami z jagnięciny oraz mięso z dzika w sosie śliwkowym z kaszą i warzywami. Muszę przyznać, że po zakończonej uczcie byliśmy na tyle zachwyceni tym mariażem smaków, że niektórzy z nas (Paweł) wyszli z mini zakupami z dworzyskowej spiżarni.
Nie będę się dłużej rozpisywać o charakterze kuchni, bo o tym, jakie dania serwuje tamtejszy mistrz kuchni z pewnością wyczytacie na stronie internetowej lokalu, ale macie moją obietnicę, że jeśli zdecydujecie się odwiedzić to miejsce, nie zawiedziecie się. A już na pewno zakochacie się w profesjonalnej obsłudze i panu Tadeuszu (i nie, nie mam na myśli wódki).
PS Wyczekujcie kolejnej notki o Wałbrzychu!




