CZAS SPEŁNIENIA

DSC_0265 (960x640)

Spoglądam wstecz i widzę tyle pustych godzin. Ogarnia mnie strach, bo wiem, ile minęło, lecz nie wiem ile zostało. Wiele upłynęło dni bez mojego udziału, więc czas już skończyć z oczekiwaniem na coś, co może nigdy nie przyjść (HEY).

Jezusmaria, pomyślałam dziś rano, kiedy uświadomiłam sobie, że to już w tym roku, za cztery miesiące z kawałkiem nawet. Ja, matka chrzestna, co to nigdy w życiu garsonki na barki nie przywdziała, co to na dźwięk słowa ciotka czuje się czterdzieści lat starsza i piętnaście kilko cięższa, ta sama, która zamyka się przed księdzem po kolędzie na cztery spusty i udaje, że jej nie ma – będę na komunii swojego chrześniaka.

Czy to już dorosłość?

Nie wiem czy Wam również czas leci tak szybko, ale mój ostatnio założył obuwie sportowe i biegnie przed siebie na oślep. W kalendarzu skreślam już nie dni, a tygodnie i miesiące. Żyję jeszcze wiosną zeszłego roku, a tu już tegoroczna składa plagiat w dziekanacie życia. Odległe terminy nie robią już na mnie wrażenia, a odkładanie rzeczy na później nie ma najmniejszego sensu, bo nim się obejrzę i tak przyjdzie mi się z nimi zmierzyć.

Nosowska śpiewała nie chciałabym tak po prostu przeminąć, a ja robię co mogę, żeby nie śpiewać chórków w tej piosence.

I wciąż mam wrażenie, że to za mało.

DSC_0266 (920x1400) DSC_0271 (960x640) DSC_0277 (960x640)
DSC_0280 (933x1400) DSC_0282 (933x1400)