I SAW YOU

styl1 (5) (960x640)

Wiosna to nie jest pora roku dla alergików – pomyślałam sobie, po czym doszłam do wniosku (raczej ze smutkiem), że jeżeli jesteś alergikiem i atopikiem w jednej osobie (a więc jesteś mną) żadna pora roku nie jest fajna. No bo tak: wiosną jest katar, kichanie, swędzenie oczu + dla bonusu krew z nosa każdego pieprzonego dnia. W tym roku wyjątkowo wcześnie, bo jeszcze przed 21 marca zdążyłam nabawić się anemii. Brawa dla mnie. Lato to z kolei uczulenie od słońca, nawet w towarzystwie kremów 50 UVB. Córka młynarza, topielica, duch, blada twarz – to tak bardzo o mnie! Jesień i zima przybierają historyczne oraz histeryczne znaczenie w życiu chorego, z kolei moja twarz przybiera wojenne barwy (z przewagą czerwieni). Dorzućmy do tego jeszcze kolor na włosach, który z każdym dniem coraz mocniej nawiązuje do odcienia spranej kaki i wyjdzie nam portret alergika własny. W sam raz dla koneserów urody. No co-kto-lubi!

Przyjdzie mi się chyba nie rozmnażać, żeby nie przekazywać dalej tak kiepskich genów.

Z nowości: opuściłam rajtuzy lekkim krokiem. Jakkolwiek wieloznacznie to nie zabrzmiało, a zabrzmiało as fuck (z ang.: bardzo). Wkurzyłam się na ten przybytek szatana, który w najlepszym przypadku gryzie w nogi, a w najgorszym wisi w kroku. I choć zalotnie puszczały do mnie oko, wszystkie rajty posłałam na wakacje. Tak naprawdę ich podróż zakończy się dwa piętra niżej, w piwnicy, ale nie musicie im tego mówić. A że jestem okropnie uparta – zawziętością ustępuję już tylko terierom oraz babciom – mało która pogoda (choć życzyłabym sobie raczej tej niebrzydkiej) jest mnie w stanie zmusić do zmiany zdania.

Sezon na gołe nogi uważam za uroczyście otwarty!

Nie będzie nylon pluł nam w twarz.

(Czy słyszę chóralne: juhuuuuu?)

styl1 (3) (933x1400)