Jak nie zwariować na wyprzedażach?

Drogie Panie, doskonale zdaję sobie sprawę, że większość z Was przechodzi teraz przez trudny moment zwany wyprzedażami. To ten specyficzny okres w roku, w którym tracimy zdolność logicznego myślenia, odkładamy na bok pielęgnowaną przez 12 miesięcy konsekwencję i w mig zapominamy o noworocznych postanowieniach (w tym sezonie wyjątkowo skorzystałam tylko ze zniżki do Zalando). Co jednak zrobić, by nie dać się zwariować, mimo wszystko nie zrujnować swojego portfela i wyjść z zamieszek obronną ręką? Oto kilka subiektywnych rad:
1. Przed zakupami dokładnie przejrzyj swoją garderobę. Tak, wiem, że czarna sukienka w cenie równej latte w twojej ulubionej kawiarni kusi, ale biorąc pod uwagę, że masz już dokładnie 4 niemal identyczne małe czarne, chyba powinnaś się powstrzymać. Czy wiesz, że dwie z nich nie wychodziły z szafy prawie przez dwa lata? Daj żyć tej nowej i nie kupuj jej. To samo dotyczy spodni, bluzek, butów i sukienek. Naprawdę nie potrzebujesz tego samego ubrania w dziesięciu wersjach.
2. Odpuść sobie jednosezonowe trendy. Domyślam się, że szalenie kusi cię odjazdowe nakrycie głowy (ostatnio widziałaś podobne u Lady Gagi), ale na Boga – idę o zakład, że nie odważysz się założyć go na ulicę. Bal przebierańców? A byłaś kiedykolwiek na takim? Serio?
3. Nie kupuj ubrań ani za dużych ani tych zbyt małych. Bądź ze sobą okrutnie szczerza. Jakie są szanse, że ubierzesz tę o dwa rozmiary za małą spódnicę, zanim wyjdzie z mody? Z butami to już nawet nie wspominam. Jeżeli okres dorastania masz już dawno za sobą, twoje akcje w sprawie ’może urośnie mi jeszcze stopa’ drastycznie maleją.
4. Zwracaj uwagę na metki. Nie, nie chodzi mi wcale o logo projektanta, a o skład, z którego dane ubranie zostało wykonane. Sztuczne materiały są tańsze i ładnie się prezentują, ale na dłuższą metę zupełnie się nie sprawdzają. Przy dobrych wiatrach pożyją z tobą z jeden sezon, a chyba nie o to chodzi.
5. Wystrzegaj się kierowania tylko i wyłącznie ceną. To, że coś zostało przecenione o 80% i kosztuje teraz naprawdę mało, nie oznacza, że pasuje do Twojego stylu. Jasne, możesz zasilić nim kolejną półkę z napisem jeszcze nawet nie zdążyłam oderwać ceny, ale szansa, że założysz coś, co już w sklepie wydawało Ci się średnie, jest znacznie mniejsza niż to, że twój facet w końcu powie basta i zażąda tej większej połowy szafy.

6. Myśl trzeźwo. Naprawdę imponują Ci rzeczy, które zmechacą się szybciej niż zdążysz je ściągnąć z wieszaka?

7. Najlepiej nie wychodź z domu. I odłącz Internet.

|Ten tekst, jak i wiele innych możecie przeczytać na blogu Butyk.pl, dla którego piszę artykuły.|