Konkurs Vinted.pl

| JEST TO WPIS SPONSOROWANY|

Jak pewnie zdążyliście się już zorientować (albo i nie) w sieci powstało nowe miejsce, w którym można sprzedawać i wymieniać się ubraniami – vinted.pl. Znany na Litwie, w Niemczech i Czechach serwis dotarł również do Polski (obserwując, jaką sławę odniósł w wymienionych krajach, zdaje się, że będzie z nim grubsza zabawa).

Wiecie, jak to jest. Kupujecie jakieś ubranie, a później zakładacie je na siebie raz i ląduje na dnie szafy, albo wychodzi z mody lub z waszego poczucia estetyki. Bywa też opcja, że tyjecie lub chudniecie (ach, ta miłość), zmieniacie diametralnie stylówkę lub po prostu macie taki kaprys (jeśli jesteście kobietami, macie do tego święte prawo). I mi nieobce są te wszystkie babskie dylematy. Ileż to ubrań nie ujrzało światła dziennego, tylko dlatego, że było nam razem jakoś nie po drodze!
Nigdy, przenigdy nie wyrzuciłam żadnego ubrania (ok, nie liczę tych, które pofarbowałam w praniu lub te, które po dwóch ubraniach nadawały się na szmatę do ścierania kurzy) – a wszelkie rzeczy, w których już nie chodzę oddaję znajomym, rodzinie i sukcesywnie sprzedaję (w moim życiu powiedzenie od przybytku głowa nie boli, wcale się nie sprawdza). Kiedy więc dostałam propozycję współpracy z serwisem Vinted.pl bardzo się ucieszyłam, że będę miała wreszcie miejsce/platformę do wystawiania ubrań (i nie będzie to Allegro ani mój Facebook). Poza tym nie wiem jak Wy, ale ja wierzę, że ubrania mają duszę. Te używane. Dowód? Przeczytajcie kilka historii z mojej szafy.

Oto wybrane rzeczy, które wystawiłam w serwisie:
1) Szyfonowa bluzka w kwiaty – była ze mną na koncercie Tymona Tymańskiego, otarła się o kilka miejskich kawiarni i przez to, że nosiłam ją głównie wiosną tamtego roku kojarzy mi się z samymi przyjemnymi wspomnieniami. 
2) Spódnica w groszki – pojechała razem ze mną w podróż dookoła świata. I choć przez cały wyjazd musiała znosić towarzystwo innych facetów (bliźniaki skarpetki, nonszalancki blezer itd.) była dzielna i odbiła to sobie spacerem po Honolulu. Och, chcielibyście widzieć, jak dumnie spacerowała po deptaku (nawet na plaży nie chciała się rozebrać).
3) Spódnica w kwiaty – rocznik 2011, powstała z materiału genetycznego (czyt. zasłony), znalezionego w jednym z second-handów, nieużywana, bez przejść, niezamężna (choć dobrze czuje się u boku ciemnych mężczyzn – czarne t-shirty i swetry included).
4) Bluzka z kołnierzem – aby ją zdobyć, kilka lat temu równo o 9.00 rano ustawiłam się w kolejce pod sklepem z anglosasko brzmiącym sloganem New Look, by dzielnie stoczyć bój na pięści i koszyki. Mało nie straciłam zębów, tak mocno łokcie innych pań szły w ruch, ale dorwałam ją i była moja. A teraz może być Twoja.
5) Koszulka z nadrukiem – to wielka (tak naprawdę M-ka) indywidualistka. Ludzie się jej boją, bo uwielbia głośno manifestować swoje poglądy. Nie było nam po drodze razem. Nie w tym życiu.
6) Legginsy z serduszkami – nie przypadliśmy sobie do gustu. Przy życiu trzymała je jedynie nadzieja, że ktoś zabierze je na epicką imprezę. Albo do łóżka.
Pozostałe ubrania znajdziecie tutaj.
______________________

KONKURS
Razem z serwisem Vinted.pl przygotowaliśmy dla Was konkurs.
ZASADY
1. Zarejestruj się w serwisie Vinted.pl
2. Pod wpisem konkursowym na blogu Vinted (link tutaj) krótko uzasadnij, dlaczego szyfonowa bluzka w kwiaty ma trafić właśnie do Ciebie. Odpowiedzi należy zostawić tylko i wyłącznie na blogu vinted, nie u mnie ;)
NAGRODA
Bluzka marki Desire Clothing

CZAS TRWANIA
15-20.02.2013
Powodzenia!