PIĘKNI DWUDZIESTOLETNI

zdjęcie (960x622)

Zasadniczo nie lubię ludzi – jestem perfekcyjnym przykładem samotnika, nie widzę siebie w pracy zespołowej, nie kręci mnie small talk. A jednak tym razem dałam się ponieść.

Lgnę do ludzi i im nie otwieram. Nieraz otwieram i żałuję. M. Białoszewski

Tak, masz rację Mironie, jesteśmy dziwnym gatunkiem. W windzie i w pociągu unikamy swoich spojrzeń, wypalając wzrokiem czubki butów, ale kiedy na autostradzie mijamy wypadek z ofiarami śmiertelnymi, zwalniamy pedał gazu i przyklejamy nos do szyby, tak bierze nas śmierć. Nie wpierdalamy się w życie innych. Tylko trochę.

Tak, masz rację Mironie, czasem dajemy dupy. Bierzemy sobie do serca teorie o odległości, obrażamy się na siebie i dajemy wmówić, że istnieje coś ważniejszego niż śmiech między czwartą a piątą nad ranem, kiedy mój wydech, a twój wdech.

Drogi Mironie, a jednak trochę się zakochałam. Nawet bardzo. Poznałam ludzi, dla których mogłabym porzucić miłość do samotności, dla których pojęcie czasu powinno się zdelegalizować, z którymi każda rozmowa smakuje jak dym wciągnięty mocno w płuca – sprawia, że kręci się w głowie, a w środku rozlewa się błogie ciepło. Ludzi, przy których nie trzeba udawać, że po butelce wina ma się klasę i zna łacinę, z którymi łączy ten sam, najgorszy typ poczucia humoru, rozmowy wyrwane z kontekstu i bliskość charakterów. Mironie! Jestem zgubiona, polubiłam ludzi.

Gasimy papierosa i wychodzimy.

Wygraliśmy tę noc.

Dedykowane wszystkim, z którymi miałam przyjemność kontynuować obyczaje nocne w Krakowie. Dzięki Wam moje życie stało się jeszcze bardziej wyborne.

Dziękuję! 

| Cytaty wykorzystane w tekście: M.Białoszewski, Tajny dziennik; HEY, r.e.r.e; M. Hłasko, Piękni dwudziestoletni |